Poddałam się autohipnozie – czy poczułam jakiś zapach?

Przyszedł taki moment w moim życiu, że nikt nie znał odpowiedzi na kilka nurtujących mnie pytań związanych z karierą, byciem lubianą i byciem gwiazdą. Nawet nie próbowano mi pomóc, twierdzono, że to nie jest istotą życia.

Oczywiście to prawda, najbardziej liczy się zdrowie, ale drążyłam temat tygodniami, nie dawało mi to spokoju, w końcu dotyczyło mnie. Nawet karty Tarota nie ujawniły chociażby najmniejszej wskazówki, a po nie człowiek ponoć sięga w desperacji. Zawsze jednak podkreślałam wolność, niezależność w karierze, lecz myślałam, że aby to osiągnąć trzeba zostać gwiazdą i być lubianą. Tylko jak temu wszystkiemu podołać? 

Autohipnoza nie boli

Pewnego dnia przypomniał mi się artykuł o autohipnozie i pisaniu automatycznym. Chcę teraz żebyście najpierw przeczytali definicję autohipnozy i pisma automatycznego, o przeciwwskazaniach do wykonania, ewentualnym niebezpieczeństwie, to będziecie mieli już wiedzę o co w tym chodzi, bo w tym wpisie opowiem o uczuciach i wnioskach. Ludzie generalnie w to nie wierzą, nie interesuje ich to, nie widzą powodów do praktykowania tego. Może po lekturze strony o nagraniach hipnotycznych niektórzy z Was zmienią zdanie. Zresztą wszystko robimy na własną odpowiedzialność.

Źródło foto: strefatajemnic.onet.pl

Po krótkim namyśle postanowiłam spróbować, nie miałam nic do stracenia, nic mnie to nie kosztowało, marzyłam o głębokim relaksie, dosłownym oderwaniu się od rzeczywistości. Przeszukałam internet w celu znalezienia hipnotyzujacych nagrań z głosem i dyrektywami co robić. Kiedy znalazłam odpowiednie nagranie, założyłam słuchawki (aby nie słyszeć ewentualnych głosów mogących coś namieszać), wzięłam do ręki zeszyt w sztywnej oprawie i ołówek, zamknęłam oczy i zaczęłam słuchać nagrania (byłam sama w domu).

Najważniejsze jest CHCIEĆ

Najważniejsze żeby naprawdę tego chcieć, otoczyć się spokojem, wyłączyć gonitwę myśli – wyłączyć siebie, skupić się na wydawanych poleceniach, podążać za podświadomością. Na samym końcu hipnozy, po odliczaniu, kiedy zadawałam jedno, klarowne, konkretne pytanie w myślach, moja dłoń sama zaczęła pisać, nie miałam na to wpływu, drżała i była ciężka w momencie odpowiedzi, jakby ktoś mną sterował, natomiast w głowie słyszałam swój głos – pytanie w myślach a zaraz po nim, nieco głębszy, nieco cichszy – pochodzący od podświadomości, będący odpowiedzią. Moment pisania właściwego wyrazu za każdym razem był krótki, odpowiedzi też, zawierające jedno słowo.

Źródło foto: strefatajemnic.onet.pl

Jedno pytanie – jedna odpowiedź

Psychologiem nie jestem, ale odpowiedzi uzyskane tą drogą uspokoiły mnie i nakierowały jak działać. Zrobiłam to 3 razy, na każdą sesję jedno pytanie. Do pytania „jak stać się gwiazdą?” otrzymałam odpowiedź „nie wiem”, do pytania „co zrobić, żeby ludzie mnie lubili?” podświadomość powiedziała „kochać”, zaś na pytanie „jaka powinna być moja kariera?” odrzekła „wolność”. Czyli wszystko jasne, wolność = niezależność i dlatego, np. prowadzę zbiórkę na perfumerię marzeń, wierzę w swój cel i osiągnięcie go uzbrajając się w cierpliwość.

Co w tym jest pięknego?

Najpiękniejsze w tych seansach było totalne zrelaksowanie się, przyjemność podobna do orgazmu a bym to nazwała orgazmem dla mózgu, szybkość i trafność udzielonej odpowiedzi. To nie było potwierdzenie moich racji a ujawnienie prawdy, którą rzeczywistość maskowała, zaprogramowałam się na jeszcze większe działanie ku wartościom. Pojękiwałam, wzdychałam, tak było mi dobrze, jakby „wszystko jedno”, lecz nie mogłam wypowiedzieć słowa – odpowiedzi, jakbym miała zszyte usta. Mając zamknięte oczy (byłam jakby w stanie STAND BY) nie widziałam ciemności a szarość i delikatne błyskanie, jakby ktoś z oddali w szybkim tempie robił zdjęcia. 

Zapachy w autohipnozie

Nie czułam żadnego zapachu panującego w pokoju, np. niedawno zaparzonej zielonej herbaty, ani użytych wyrazistych perfum, ani zapachu pochodzącego z wyobrażania sobie jak może pachnieć sława, sukces, wolność, sympatia.

Byłam zdziwiona, że nie czułam chociażby zapachu skóry dłoni, kiedy opuszkami palców dotykałam twarzy. Inaczej było, kiedy nocą wchodziłam w stany OOBE, tam wszystko było na odwrót czyli to co pachniało pięknie było zgniłe, zaś to, co stare i śmierdzące pachniało ładnie.

Źródło foto: strefatajemnic.onet.pl

Legalny darmowy narkotyk

Autohipnoza i pismo automatyczne działają jak narkotyk, ode mnie zależy, czy poddam się temu ponownie czy dam sobie spokój na jakiś czas. Jeśli w przyszłości pojawi się powód, aby podświadomości zapytać, zrobię to bez wahania, bo czuję, że tam otrzymam natychmiastową, prawdziwą, właściwą odpowiedź i podpowiedź do podejmowania dalszego działania, nikt nie będzie śmiać się i negować moich pomysłów.

Przy następnej okazji postaram się zwrócić uwagę na zapach. Tyle mówi się o motywacji: „wszystko zaczyna się w głowie”, „pomyśl a będzie ci dane” – niestety / stety, ale to prawda.

Jakie są Wasze sposoby na relaksowanie się? Jakie macie sprawdzone metody na rozwiązywanie błahych i poważnych problemów? Czy stosowaliście na sobie autohipnozę i pismo automatyczne?

 

Jedna myśl nt. „Poddałam się autohipnozie – czy poczułam jakiś zapach?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>