Archiwa kategorii: PERFUMELLA POLECA

ARTISTRY SUPREME LX (recencja luksusowego kremu do twarzy)

Jeśli zapytam Was jakie właściwości powinien posiadać najskuteczniejszy i najbardziej luksusowy krem, część z Was odpowie: ma działać przeciwzmarszczkowo, powinien intensywnie i trwale (od momentu aplikacji do demakijażu) nawilżać skórę albo napinać i wysubtelniać rysy twarzy. Jeśli Wam zdradzę, że…

Czytaj dalej

Najmodniejsze makijaże i perfumy na Sephora Trend Report Jesień 2017 (fotorelacja)

Interesują Was nowinki makijażowe i piękne perfumy? Co w tym sezonie jest na topie? Sephora odkodowała najgorętsze trendy oraz zdradziła triki jak uzyskać zniewalające looki. Zobaczcie mnóstwo fotek prosto z galerii handlowej Arkadia!

Czytaj dalej

5 sposobów na ułatwienie sobie zakupów perfum w internecie

zapach pieniędzyKażdy z nas nie lubi przepłacać. Uwielbiamy promocje, rabaty i różne wszelkie zniżki zbliżające nas do kupna upragnionych perfum.

Ponadto chcemy sprawnie poruszać się po uniwersum zapachów więc przygotowałam specjalny post: 5 niezawodnych sposobów na łatwiejsze zaopatrywanie się w perfumy w internecie.

Czytaj dalej

25 lat AMWAY POLSKA (fotorelacja z eventu w Warszawie)

Klimatyczne miejsce, nowe znajomości, pyszna kawa,  błysk fleszy, długie rozmowy o ekskluzywnych rzeczach…

Gdzie spędziłam niedzielne popołudnie?

Czytaj dalej

Jakich perfum użyłabym na galę Oscary 2018?

Lubię oglądać galę Oscarów; wytworne stroje i makijaże. Przepych. Doskonałość. Ta maskarada próżności powoduje, że chciałabym tam być, przez kilka chwil być jak oni: uśmiechać się i pięknie wyglądać. Nie żałowałabym sobie wtedy perfum, byłabym w stanie zużyć połowę flakonu, by podkreślić styl. Oto Top 3 zapachy na Oscary 2018 (z mojej kolekcji).

Czytaj dalej

Top 5: Które kosmetyki AMWAY zużywam do końca?

Zauważyłam, że bardzo lubicie czytać recenzje kosmetyków firmy Amway dlatego postanowiłam zamieścić spis tych, które zużywam do samego końca i/lub sięgam po kolejne opakowanie. W tym wpisie przypomnę też linki do wybranych opisów a zarazem najczęściej odwiedzanych.

Czytaj dalej

Jak pachną i gdzie kupić różowe perfumy w kształcie żarówki WATT by Cofinluxe?

Kochani, a jeśli Was zapytam, czy znacie firmę Cofinluxe? Nie? Rozpoznajecie markę Salvador Dali i charakterystyczne flakony – usta lub Andy Warhol z wizerunkiem Marilyn Monroe? Tak? Cofinluxe od 1976 roku tworzy (również na licencji) niezapomniane kompozycje i kreuje unikalne buteleczki, czasem przypominające rzeczy użytkowe. Wybaczcie, że ten post będzie obszerny, ale mam swoje powody, by takim go Wam przedstawić.

Moje pierwsze w życiu perfumy z tej firmy – WATT (różowe) poznałam w październiku 1996 roku (w 1993 wprowadzono na rynek francuski) i była to miłość od pierwszego powąchania. Pracowałam wtedy w prywatnej perfumerii / drogerii (obecnie już nie istnieje, nie wytrzymała presji sieciówek), szefowa jeździła po nie do Paryża, jeszcze 20 lat temu kosztowały ponad 100zł i bez wątpienia był to produkt luksusowy.

Podczas swojej pierwszej pracy z perfumami miałam okazję poznać takie tytuły jak So..?, Exclamation czarno – białe i niebiesko – białe z tzw. wykrzyknikiem, Vanilla Fields czy Baroque niezapomnianej marki Yardley. Z zapachem Watt wiążą się wspaniałe wspomnienia, byłam wtedy spontaniczną i wesołą nastolatką a zdecydowałam się używać poważnego jak mi się wtedy wydawało pachnidła.

Na przełomie tylu lat, posiłkując się wydarzeniami z przeszłości, powracając co pewien czas to Watt, muszę stwierdzić, że zapach stracił nieco na autentyczności, jest bardziej rozcieńczony, ta jaśminowo – brzoskwiniowa nuta charakterystyczna dla tamtego czasu została przytłumiona, już nie jest tak wyrazista.

Flakon wody toaletowej Watt przypomina żarówkę – symbol światła, zaś jego zawartość jest pełna blasku, rozjaśnia ciemność, rozmywa przeciętność, poprawia nastrój, przywraca radość.

Pomimo „rozcieńczenia” składników odbieram go tak samo jak dawniej (tak tak jakby przez różowe okulary), kojarzy mi się z bogatą kobietą, mieszkającą w piętrowym domu o białych ścianach, na których widzą arcydzieła malarstwa w złotych ramach. Owa kobieta jest elegancka, ale woli przebywać w ogrodzie (chociażby do późnego wieczora) aniżeli wpatrywać się w dzieła sztuki. Dlatego perfumy Watt są nieco oldschoolowe, bo mydlane i kremowe, z nutą nowoczesności a mowa tu o kwiatowej świeżości połączonej z dojrzałością owoców.

Na samym początku czuję intensywny aromat dojrzałej, pulchnej moreli, kwiatu i owocu brzoskwini, narkotycznego jaśminu – to pierwsza faza zapachu – jest najładniejsza i najbardziej zapada w pamięci, co więcej zgodna z aktualnie panującymi trendami, później do głosu dochodzi rumianek i tu zaczyna się „zabawa”. Na szczęście nie zawarto go w duecie z jakimś mocnym składnikiem, bo inaczej byłby jeszcze bardziej mydlany i ziołowy na zmianę, choć i tak momentami przypomina mi Coty L`aimant. Niemniej jednak opisywana kompozycja jest godna uwagi, flakon ładnie prezentuje się na półce sam, niknie wśród innych, bo dziś wygląda jak odpowiednik jakiegoś znanego, niestety.

W latach 90tych, kiedy zapachy mydlano – kremowe triumfowały i gdyby różowy Watt byłby w Polsce na ogół dostępny (tak jak pamiętny Indian Summer czy Wild Wind), zrobiłby furorę. Teraz warto po niego sięgnąć, jeśli marzy nam się typowo kwiatowa kompozycja, chcemy mieć w kolekcji coś z klasyki, zbieramy niebanalne flakoniki, albo po prostu potrzebujemy czegoś eleganckiego, subtelniejszego na cieplejsze pory roku.

Nie ma w nim znienawidzonej przez niektóre osoby słodyczy, ciężkiego orientu; zapach podobnie jak buteleczka, jest synonimem światła, nowego dnia, delikatności, urokliwych chwil. W dzień czuję mocniej brzoskwinię i morelę z rumiankiem, natomiast wieczorem, kiedy siedzę na działkowym tarasie, do moich nozdrzy dochodzą falami akordy jaśminu. Znajomi twierdzą, że Watt ciągnie się za mną niczym ogon i jestem zakryta woalką zapachu, osobiście czuję go tylko na ubraniu.

Watt pink jest zapachem łatwym do rozszyfrowania, nie będę owijać w bawełnę, nie kryje w sobie unikalnych nut; polecam i używam go zwłaszcza podczas upalnego dnia, dziękując za zmysłowość jaką obdarza moją skórę. Wciąż jest cudowny, stara miłość nie rdzewieje.

Chcę namówić Was do fajnego eksperymentu. Odlejcie odrobinę perfum Watt do fiolki i wstawcie na godzinę do lodówki a następnie użyjcie wieczorem (musi być upał) i porównajcie z normalnym zastosowaniem. Jak myślicie, czy schłodzony zapach ciekawiej zabrzmi na skórze czy ten prosto z buteleczki? Orzeźwienie gwarantowane. Czekam na Wasze opinie.

Obecnie różowa woda Watt by Cofinluxe jest łatwiej dostępna niż w latach 90tych. Kupiłam ją w perfumerii internetowej iperfumy.pl – trafiłam akurat na promocję, także można się zmieścić w granicach 50zł. Raczej nie znajdziecie jej w prywatnych drogeriach czy supermarketach.

Essentials by Artistry (recenzja kosmetyków do pielęgnacji twarzy)

PIĘKNA SKÓRA W 3 MINUTY

Większość z nas żyje w szybkim tempie, dużo pracuje, mało odpoczywa, od produktów kosmetycznych oczekuje naturalnego składu, natychmiastowych i długofalowych rezultatów. Marka ARTISTRY zachęca do „gry w zielone” – w szybką i efektywną pielęgnację.

Miło mi zaprezentować Wam nową, zieloną serię essentials by ARTISTRY do twarzy, stworzoną ze składników pozyskanych z naturalnych źródeł. Natura najlepiej podpowiada jak skutecznie dbać o siebie a pielęgnacja wcale nie musi długo trwać.

DWA GESTY PIELĘGNACYJNE WEDŁUG ARTISTRY

1) oczyszczanie – jednorazowe chusteczki do demakijażu z odświeżająco – nawilżającą witaminą E i łagodzącym podrażnienia rumiankiem; i/lub żel do mycia twarzy posiadający delikatną formułę na bazie ogórka, aloesu i aceroli NUTRILITE (z bogatą zawartością witaminy C).

2) nawilżanie skóry tłustej i normalnej/suchej – lekki balsam na bazie wody, zawierający acerolę, rumianek i wyciąg z Perilli; lub krem nawilżający dedykowany skórze normalnej i suchej, którego podstawowymi ingredientami są niebieski lotos, olej macadamia, acerola.

TO JAK WYGLĄDASZ ZALEŻY OD…

Jesteś tym, co jesz a wyglądasz, tak jak (się) pielęgnujesz. Pomyślcie, to jak traktujecie siebie – swoją skórę będzie miało wielki wpływ na jej kondycję w późniejszych latach. Warto dbać o siebie, z rozumem, miłością i z pomocą dobrych kosmetyków. Spośród wyżej wymienionych produktów, najbardziej przypadł mi do gustu żel oczyszczający i krem nawilżający.

ŻEL OCZYSZCZAJĄCY ESSENTIALS BY ARTISTRY I JEGO ZALETY

Jeśli chodzi o żele do mycia twarzy, nie jestem ostrożna, często je zmieniam, stanowią dla mnie podstawę w wiosennej i porannej pielęgnacji. Żel essentials by ARTISTRY przypadł mi do gustu ze względu na prawdziwie wiosenny owocowo – kwiatowy zapach, skuteczność w usuwaniu resztek makijażu i wydajność.

Posiada delikatną, przezroczystą, lepką konsystencję (zawiera sorbitol), dobrze się pieni (pod warunkiem, że użyjemy niewielką ilość) i łatwo spłukuje. Pozostawia wrażenie świeżości, skóra jest dokładnie oczyszczona, lekko ściągnięta (w związku z czym poleciłabym go bardziej do cery normalnej, mieszanej i tłustej), gdyż nadmiar sebum zostaje usunięty. Pozwala na wykonanie masażu, poprawiając ukrwienie i niwelując zmęczenie.

Myślę, że również panom spodoba się ten żel, ponieważ kontroluje poziom substancji tłuszczowych, zmniejsza nadmierne świecenie się skóry, jest łatwy i wygodny w stosowaniu, lekko chłodzi i koi.

KREM NAWILŻAJĄCY ESSENTIALS BY ARTISTRY I SKŁADNIKI AKTYWNE

Krem nawilżający essentials by ARTISTRY o bogatej konsystencji jest niczym balsam dla skóry suchej, spierzchniętej, zszarzałej, pozbawionej witalności. Ukryto go w tubie z dozownikiem, dzięki czemu aplikacja jest higieniczna.

Formuła bezzapachowa, aksamitna, okluzyjna (tworzy na powierzchni skóry barierę ochronną, ale pozbawioną tłustego, lepkiego efektu), ciężkawa, szybko nie wsiąka a takie kremy lubię najbardziej, wówczas czuję się komfortowo przez cały dzień, skóra jest miękka, przyjemna w dotyku.

Przy uprzednio wypilingowanej skórze (robię to co 2 – 3 dni) krem wałkuje się, przyjemnie odświeża, co rzadko zdarza się przy preparatach do skóry suchej. Nasycony wyciągiem z niebieskiego lotosu, olejkiem makadamia i witaminami pochodzącymi z aceroli, poprawia równowagę skóry, zapobiega utlenianiu, działa antyoksydacyjnie.

UNIWERSALNE ROZWIĄZANIA ISTNIEJĄ

Opisane produkty są uniwersalne, dla każdego wieku; dedykowane osobom, które cenią wygodę, chcą szybkiego nawilżającego i/lub matującego efektu i witaminowego zastrzyku pielęgnacyjnego. I jak zapewnia ARTISTRY tylko dwa proste kroki w trzy minuty wystarczą, aby skóra nieustannie była idealnie oczyszczona, świeża, zadbana. Polecam niniejsze kosmetyki, gdyż są znakomitą odpowiedzią na potrzeby życia w intensywnym tempie, które narzuca własne kanony.

GDZIE KUPIĆ KOSMETYKI ARTISTRY ESSENTIALS?

Gdzie kupić kosmetyki essentials by ARTISTRY? Na oficjalnej stronie internetowej www.Amway.pl. Zajrzyjcie pod ten link, by przy okazji zaczerpnąć więcej informacji na temat wszystkich preparatów essentials by ARTISTRY.