Currara – Touch and Die

 

Touch & Die nazywam tańszym odpowiednikiem Flowerbomb, z tym, że Flowerbomb jest niezwykle urokliwy, przyciągający, wyzwalający świadomą kobiecość a Touch & Die jest jedynie tego obietnicą. Niemniej jednak to pachnidło polecam paniom niezależnym, mocno stąpającym po ziemi; paniom trzydziestoletnim i nieco starszym. Młodym dziewczynom będzie kojarzył się z wytwornością, elegancją, wieczornym wyjściem. Ogólnie mówiąc jest to kompozycja orientalno-kwiatowa z wyrazistym dodatkiem nut owocowych, które grają tutaj według mnie pierwsze skrzypce (stąd skojarzenie z Flowerbomb). Nie hipnotyzuje mnie tropikalną świeżością, nie ujmuje żadną tajemniczością i zmysłowością, jak zakłada producent, chociaż jest przyjemny w noszeniu i mogłabym perfumować skórę cały czas (tak jak w przypadku Royal Desire by Christina Aguilera). To zdecydowanie słodkie, ciepłe, otulające, słoneczne perfumy, idealne na jesień oraz zimę. Pasują o każdej porze dnia, dobrze sprawdzają się w małych pomieszczeniach, gdyż nie są trwałe. Jak widać, z wad można zrobić zalety. Skłaniam się ku temu, by powiedzieć, iż na początku może bardzo się spodobać, jest wyrazisty, zdecydowany, lecz później nie rozwija się, wygasa bezpowrotnie. Przeciwnicy zapewne powiedzą: nazwa „Dotknąć & Umrzeć” odzwierciedla ulotną zawartość. Flakon w stylu lat 80tych, prosty, do torebki. Cena zapachu nawet około 20zł za najmniejszą pojemność.

Jedna myśl nt. „Currara – Touch and Die

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>