Na tropie koloru lakieru do paznokci z dawnych lat

Moje pierwsze lakiery do paznokci na przełomie lat 80tych i 90tych były w kolorach perłowych – różowych i srebrnych.

Najbardziej podobały mi się różowe, niby takie delikatne a odbijały się lustrzanym blaskiem. Przykrywały nawet niestaranny manicure, jak odpryskiwały to nie było tego znacząco widać, podkreślały jednak zagłębienia na paznokciach, nie były trwałe jak dziś. Odcienie uniwersalne, pasowały do każdego stroju i makijażu. Ja na tropie lakierów do paznokci z dawnych lat… Czy udało mi się znaleźć ten właściwy?

Poszperałam w swoim zbiorze lakierów i nic podobnego nie znalazłam, udałam się więc do najbliższej drogerii, z nadzieją, że jeszcze taki kolor jest produkowany. Były białe pół-perłowe, bladoróżowe, ale nic z tego, to nie to czego szukam – pomyślałam wtedy. Chciałam wydać nawet te 100zł na coś ekstra luksusowego – też nie.

Lakier do paznokci z Biedronki, nie może być, naprawdę?

Poszłam więc do Biedronki, tam w koszach, niczym na targowisku, można czasem wypatrzeć jakieś perełki. Stał sobie mały, biedny kartonik z mini-lakierami do paznokci i nagle ujawnił mi się lakier polskiej firmy Delia S-size nr 5.11. To było dokładnie to, czego szukałam, spodobał mi się od „pierwszego wejrzenia”, „zbudowany” jakby z dwóch odcieni, perłowego jasnego-różu na zewnątrz i ciemniejszego wewnątrz. Na wszelki wypadek zaopatrzyłam się w dwa egzemplarze, bowiem takie kolory to są dosłownie niszowe.

Tak szybciutko garść informacji na temat właściwości:

☑ wysoki, perłowy połysk, kolor nadaje się na każdą okazję

☑ średnio-gęsta konsystencja, mocny jakby miętowy zapach

☑ myślę, że ten lekki, „perłowy styl” powoduje, że nie tworzą się grudki

☑ miniaturowa buteleczka o pojemności 5ml

☑ jak dla mnie trochę za cienki pędzelek (namoczony wydaje się na zdjęciu szeroki), mógłby być ciut większy, mam szerokie paznokcie i pomalowanie zajęło mi trochę więcej czasu, ale w żaden sposób nie odebrało frajdy z malowania

☑ paznokcie najładniej wyglądają pomalowane dwa razy, lepiej nałożyć kremową bazę wyrównującą płytkę paznokciową

☑ wysycha do 10 minut

☑ miejsca pod odpryśniętym lakierze łatwo zamalować i nie widać granicy między poprzednią warstwą a nową

☑ nie zawiera toluenu, formaldehydu, parabenów

☑ cena niska, około 3zł w Biedronce

☑ ponoć jest 120 odcieni, fajnie byłoby mieć je wszystkie, wyglądałyby uroczo na półce z kosmetykami i problem jakim sobie by tu dziś pomalować zostałby rozwiązany!

Tak czy Nie?

Zrobiłam mały eksperyment, nikt z moich znajomych nie zgadł, że ten produkt jest w tak kolosalnie niskiej cenie. Na paznokciach wygląda estetycznie i o to chodzi. Podobnie jak z kosmetykiem do makijażu – nie wiem czy ktokolwiek rozpozna czy szminka czy cień jest za 5zł czy za 250zł.

Moje polowanie na lakier do paznokci z dawnych lat uważam za udane. Zostawiam Was z fotkami i decyzją: kupić czy nie kupić? Moim zdaniem nie zastanawiajcie się długo i wybierzcie opcję na TAK.

5 myśli nt. „Na tropie koloru lakieru do paznokci z dawnych lat

  1. ~Kosmetyczka

    Fajny post. Kolor ładny delikatny. Jaki tani!!!!!! Jak będziesz mieć inne lakiery z Delii to pokaż nam koniecznie. nie jeden jak teraz a dużo duzo więcej żeby było dla porównania.

    Odpowiedz
  2. ~Janina

    Dla mnie tanie nie znaczy gorsze. Wcześniej kupiłam lakier z Biedronki może troszeczkę droższy, ale nie więcej niż 5-6 zł i uważam, że jest idealny. Powyższy kolor jest super i jeżeli go spotkam w Biedronce na pewno go kupię. Pozdrawiam ;)

    Odpowiedz
    1. Perfumella Autor wpisu

      Janko, dziękuję za komentarz. U mnie lakier sprawdza się naprawdę dobrze, dlatego zdecydowałam się wstawić info na bloga, inaczej bym się nie skusiła.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>