Jakich perfum użyłabym na galę Oscary 2018?

Lubię oglądać galę Oscarów; wytworne stroje i makijaże. Przepych. Doskonałość. Ta maskarada próżności powoduje, że chciałabym tam być, przez kilka chwil być jak oni: uśmiechać się i pięknie wyglądać. Nie żałowałabym sobie wtedy perfum, byłabym w stanie zużyć połowę flakonu, by podkreślić styl. Oto Top 3 zapachy na Oscary 2018 (z mojej kolekcji).

oskary 2018

Jakich perfum użyłabym na Oscary 2018? Na pewno takich, które dobrze znam, są trwałe, ciekawie się rozwijają i wciąż uwielbiam je mieć na sobie. Mając kilka do wyboru, łatwiej jest zestawić poszczególne z zaplanowaną kreacją. Perfumy naprawdę są dla mnie najlepszym dopełnieniem outfitu. Mogłabym zrezygnować z biżuterii, ale nie z fajnego zapachu.

W jednym z postów pisałam, że tożsamość człowieka określana jest jako świadomość własnej spójności w czasie i przestrzeni, własnej odrębności, indywidualności, niepowtarzalności. Zapach ukazuje nas jakby z innej strony, często lepszej, ukazuje nas takimi jakimi zawsze chcielibyśmy być. Zmienia nas; mimochodem; nasze gesty stają się płynniejsze, nastrój staje się lepszy, choć rzadko to zauważamy.

4 marca 2018 to byłaby pamiętna data, kiedy w dniu Oscarów użyłabym perfum Masaki by Masaki Paris.

Masaki to owocowo – kwiatowa, świeżo – słodka kombinacja, która zniewala bogactwem soczystych akordów chińskiej śliwki liczi, jabłka fuji, granatu, arbuza połączonych z powiewem kwiatu wiśni, róży angel face i magnolii. Dopełnieniem upojnych, zmysłowych tonów jest cierpka, niedojrzała malina, paczula, białe drzewo cedrowe i krystaliczne piżmo. Jest cudowny, mogłabym zachwycać się nim bez końca; wspaniale odświeża, czuję się elegancko przez cały dzień, ilekroć mam go na sobie otrzymuję wiele miłych komplementów. Must have na mojej perfumowej półce.  

Początek jest zatem słodko – rześki, przechodzi w delikatną słodycz okraszoną ledwo wyczuwalnym pudrem, na końcu doprawiony nieco ziemisto – dymnym tonem paczuli z podszeptem cedru i piżma, dodającego wrażenia czystości i ciepła. Nie jest to pachnidło mocne, przytłaczające, przesłodzone, choć dedykowane paniom pewnym siebie, ale o romantycznej duszy…

Mam swój sposób na weryfikację czy dane pachnidło jest w moim przekonaniu trwałe czy nie. To pójście do kina w galerii handlowej.

W galerii przenika się mnóstwo różnych zapachów i kiedy siedzę na sali kinowej i oglądam w skupieniu film a nagle dochodzi do mnie zapach moich perfum, to dla mnie znak, że wytrzymał próbę czasu. Może nie jest to typowy sposób obserwacji trwałości perfum, ale u mnie zawsze się sprawdza.

Drugim oscarowym zapachem, który wzięłabym pod uwagę byłaby woda perfumowana Oriens od Van Cleef & Arpels.

Kompozycja została stworzona w hołdzie tajemniczych, 
nieodkrytych skarbów ukrytych gdzieś w Chinach… 

Oriens rozpoczyna się koktajlem słodkich, mocno dojrzałych owoców czarnej porzeczki, maliny i nadającej nieco przyprószony charakter – mandarynki, przez co nie jest zimny, cierpki czy ostry. Stonowany, elegancki charakter pachnidła zawarto w nucie serca, którego bezpretensjonalnym władcą jest jaśmin; choć z natury jest wątły i delikatny, uczyni nie jedną kobietę ikoną szyku. Wnikliwi fani perfum wyczują od razu nawet nutę bazową, złożoną z egzotycznej paczuli, migdałów, wanilii i pralin.

To bezpieczne, bliskoskórne pachnidło, którego woń podąża za mną i w zależności od temperatury czy hmm podzielności uwagi ujawnia się lub na chwilę znika. Aromat wówczas staje się intrygujący, kuszący, sensualny; prawdziwie szyprowy. Pachnie na mnie kadzidłem, bursztynem, śliwką w czekoladzie, wanilią, białymi kwiatami i nutą drzewno – owocową – tak przynajmniej twierdzą osoby przebywające w moim towarzystwie. 

Trzecią propozycją z mojej kolekcji na 2017/2018 byłaby woda perfumowana ARTISTRY Flora Chic by Amway.

Flora Chic z ang. oznacza Kwiatowy Szyk. Już na samym początku zaskakuje racząc mnie świeżymi, zimnymi cytrusowymi nutami francuskiej klementynki, koi subtelną słodyczą, miękkością bułgarskiej róży, zaś egzotyczna esencja ylang ylang z Madagaskaru nadaje całości lekkiej pikanterii. Jeśli myślicie, że zapach jest pudrowy, ciężki, słodki to jesteście w błędzie.

Opisywane pachnidło gładko układa się na skórze, 
harmonijnie odkrywając trzy wymienione kluczowe składniki. 

Choć akord cytrusowy musuje (może kojarzyć się z wodą Wistful), róża uwodzi zmysłowością a ylang ylang jest kremowy i z ziemistym podtekstem, całościowo Flora Chic jest propozycją lekką, nie boję się powiedzieć – grzeczną, która w mgnieniu oka przenosi do krainy marzeń nie pozwalając o sobie zapomnieć. Sądzę, że wiosną i latem, kiedy pogoda będzie nas rozpieszczać (w Los Angeles na 100%), Flora Chic wychwycimy więcej zimniejszych, rześkich, świeżych składników (przeczytajcie dalej komu rekomenduję ten zapach).

Pełnych recenzji wymienionych perfum zachęcam poszukać na blogu (używając wyszukiwarki po prawej stronie lub korzystając z archiwum).

Pisząc ten post totalnie się rozmarzyłam i myślami byłam daleko poza granicami Polski. Wyobraźnia potrafi czynić cuda, autosugestia zresztą też, może wreszcie kiedyś spełni się mój amerykański sen…

Jakie perfumy wybralibyście na Oscary 2018? Jakie zapachy generalnie preferujecie na wielkie wyjścia?

 

Jedna myśl nt. „Jakich perfum użyłabym na galę Oscary 2018?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>