Masaki Paris – Masaki (recenzja perfum Masaki Matsushima)

I LOVE MASAKI…

Klasyczny zapach projektanta mody Masakiego Matsushimy (stworzył markę Masaki Paris) zatytułowany po prostu Masaki (2007) to moja miłość od pierwszego powąchania, bardzo podoba mi się do dziś. 9 lat temu nie przypuszczałam, że kiedykolwiek stanę się jego szczęśliwą posiadaczką, gdyż wydawał mi się szalenie drogi i nie miałam do niego odpowiedniego stroju.

KOBIETA, KTÓRA UŻYWA PERFUM MASAKI…

Scenariusz jaki przychodzi mi do głowy w związku z niniejszą wodą perfumowaną jest zawsze taki sam, jest odzwierciedleniem tego jaką wtedy chciałam być kobietą. Uwierzcie, że do tego zapachu jak i kilku innych od Masakiego nie pasują trampki a szpilki, ołówkowa spódnica i biała elegancka bluzka, włosy uczesane w kok, subtelna złota biżuteria, elegancki zegarek i czarna lakierowana torebka do ręki. Typowy przykład asystentki pracującej w luksusowym biurze; kobieta ta pracuje mało a zarabia dużo, ma czas na popołudniowe przyjemności i wielkie wyjścia. Jeden zapach towarzyszy jej cały dzień, nie pozwala o sobie zapomnieć. Ona jest szczęśliwa i radosna, zakochana, potrafi cieszyć się z każdej chwili, którą ma tylko dla siebie; inspiruje ludzi. Dobrze zorganizowana, planuje i działa, nigdy się nie poddaje, ewentualne porażki traktuje jako zew do podejmowania dalszych wyzwań. Nowoczesność, wytworność, japońska tradycja – z tym kojarzą mi się perfumy Masaki.

FLAKON…

Posiadam flakon o największej pojemności tj. 80ml. Asymetryczny, w kształcie półksiężyca, gładka faktura, widoczna jasno – różowa zawartość (jako ulubiony kolor kobiety z wielkiego miasta), wygodna aplikacja; spray dozuje konkretną dawkę pięknego zapachu. W czasach nadmiaru, przepychu i chciałoby się dodać jeszcze – próżności, przez to, że buteleczka jest transparentna, niknie w świetle innych, nie zwraca na siebie uwagi. Prawdziwy luksus, prawdziwe bogactwo nie wymaga rażącej oprawy moi drodzy.

JAK PACHNĄ PERFUMY MASAKI?

Masaki to owocowo – kwiatowa, świeżo – słodka kombinacja, która zniewala bogactwem soczystych akordów chińskiej śliwki liczi, jabłka fuji, granatu, arbuza połączonych z powiewem kwiatu wiśni, róży angel face i magnolii. Dopełnieniem upojnych, zmysłowych tonów jest cierpka, niedojrzała malina, paczula, białe drzewo cedrowe i krystaliczne piżmo.

Początek jest zatem słodko – rześki, przechodzi w delikatną słodycz okraszoną ledwo wyczuwalnym pudrem, na końcu doprawiony nieco ziemisto – dymnym tonem paczuli z podszeptem cedru i piżma, dodającego wrażenia czystości i ciepła. Nie jest to pachnidło mocne, przytłaczające, przesłodzone, choć dedykowane paniom pewnym siebie, ale o romantycznej duszy…

ZAPACH UNIWERSALNY…

Jeśli chodzi o zapachy, Japończycy uciekają od mocnych pachnideł; uważane są za wulgarne. Rześkie, zimne, subtelne, transparentne, czyste, kwiatowe – to ich ulubione nuty. Klasyczna woda od Masakiego jak czytaliście wyżej wiele ma z tym wspólnego; ona wnosi radość i optymizm do życia, jej uniwersalność i łatwość w noszeniu sprawia, że nadaje się na każdą okazję, jest idealna do zaprezentowania swojej kobiecości i osobistego uroku, pozwala przenieść się do świata nieskończonego piękna.

Dzięki swojej unikatowej kompozycji (świetny dobór składników) Masaki nie traci na wyjątkowości, dotychczas nie dokonano reformulacji (nic nie dodano, nic nie ujęto). Kupuję te perfumy zawsze z tego samego źródła (producentem jest francuska firma Panouge a jedynym dystrybutorem na Polskę jest firma DexPLus). Wydaje mi się (zaznaczam: wydaje mi się), że na przełomie lat składniki zostały nieco „rozcieńczone”, woda nie zostawia (tak jak kiedyś) na skórze charakterystycznej olejkowej powłoki więc aby czuć ten zapach w ciągu dnia, muszę używać go dwa – trzy razy dziennie.

JAPOŃSKI MINIMALIZM…

Styl designera ciągle się zmienia i rozwija, dlatego trudno jest go zdefiniować, zaś w przypadku perfum sprawa ma się nieco inaczej. We flakonach i charakterze zapachu wyczuwa się wpływ japońskiego minimalizmu zgrabnie powiązanego z awangardą, wysoką klasą, dynamizmem, wibrującą energią amerykańskich metropolii.

Jeśli jeszcze nie mieliście okazji zapoznać się z omawianym zapachem, serdecznie polecam Wam jak najszybciej go przetestować. Wiosna, lato to najlepszy czas do „noszenia  Masakiego” na rozgrzanej skórze, stosowania na przewiewne ubranie (nie brudzi).

Jest cudowny, mogłabym zachwycać się nim bez końca; wspaniale odświeża, czuję się elegancko przez cały dzień, ilekroć mam go na sobie otrzymuję wiele miłych komplementów. Must have na mojej perfumowej półce. Dostępny w perfumeriach Sephora i na stronie dystrybutora – firmy DexPlus.

2 myśli nt. „Masaki Paris – Masaki (recenzja perfum Masaki Matsushima)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>