Archiwa tagu: amway

Najlepsze mydło do twarzy? G&H NOURISH+ BY AMWAY

Używam od kilku lat, świetnie zmywa pozostałości po mleczku kosmetycznym i maseczkach. W 2017 roku powraca z bogatszą formułą – kompleksem odżywczym G&H NOURISH+, zapewniającym delikatniejsze oczyszczanie skóry całej rodziny. Poznajcie kultową kostkę myjącą od firmy Amway w nowej, jeszcze lepszej odsłonie.

Czytaj dalej

Ukrywanie niedoskonałości z ARTISTRY (korektor Exact Fit i krem CC Ideal Radiance)

Kiedy do wyjścia mam zaledwie kilka minut i nie mam czasu na pełny makijaż, sięgam po korektor oraz koloryzujący krem CC, bowiem lepiej kryje niż BB i również mogę liczyć na naturalny efekt.

Moja cera jest normalna z tendencją do suchej, atopowa (niekiedy występują na niej czerwone zmiany uczuleniowe), często wygląda na zmęczoną i potrzebuje dużej dawki codziennego nawilżenia i odświeżenia; podczas upałów sporadycznie się poci, raczej reaguje rumieniem na policzkach (nie jest to istotny problem).

Czytaj dalej

Pielęgnacja dłoni kosmetykami G&H by Amway

Stanisław J. Lec mawiał „Wszystko jest w rękach człowieka, dlatego należy je często myć”.

Dłonie powinniśmy myć nie tylko ze względu na ich estetykę, nawet pozornie czyste mogą być siedliskiem bakterii, powodujących rozprzestrzenianie się groźnych infekcji. Zadbane i pachnące ręce to podstawa w pielęgnacji ciała, ale nie każdy o tym pamięta.

Firma Amway promuje higieniczny i  zdrowy tryb życia, oferując nam dwa warianty do mycia rąk z linii G&H PROTECT+, tj. mydło w kostce (także idealne do ciała) i skoncentrowane mydło w płynie, zaś na zakończenie pielęgnacji proponuje odżywczo – regenerujący krem G&H NOURISH+. Jednym z pierwszych kosmetyków z Amway jaki w ogóle użyłam było mydło w kostce i żel do mycia rąk (lata 90te), dlatego z wielką chęcią przetestowałam odświeżone wersje obu produktów.

powrót do korzeni…

Mydło w kostce z linii G&H PROTECT+ wzbogacono unikalnym kompleksem składników naturalnych i roślinnych (wyciąg z białej herbaty, naturalne minerały, wyciąg z czarnej borówki), których podstawowym celem jest dokładne oczyszczanie i ochrona delikatnej skóry dłoni. Charakteryzuje się znakomitą wydajnością (150g), dobrze się pieni, łatwo spłukuje, przyjemnie odświeża, nie powoduje u mnie uczulenia, jest łagodne, chroni naturalną barierę wilgoci skóry i przeciwdziała powstawaniu przykrego zapachu ciała. W kartoniku znajduje się 6 kostek myjących.

składniki aktywne i zapach

Formuła nie zawiera triklosanu dzięki czemu możliwe jest dokładniejsze usuwanie zanieczyszczeń i substancji tłuszczowych z powierzchni naskórka. Porównując wersję sprzed kilku / kilkunastu lat, moim zdaniem obecna wykazuje najlepsze działanie, szczególnie jeśli chodzi o naprawę mikrouszkodzeń skóry powstałych na skutek działania negatywnych czynników zewnętrznych. Myślę, że to za sprawą sporej zawartości witaminy C znajdującej się we wspomnianym wyciągu z borówki oraz oleju palmowego (posiadającego certyfikat Rainforest Alliance). Z pozostałych składników należy wymienić: glicerynę, sól morską i miód. Zapach jest taki sam jak dezodorantu z tej samej serii, świeży, chłodny; uniwersalny.

CO TO JEST SOAP-SAVER?

Wygląd kostki przywodzi na myśl ręcznie wykonany produkt, gdyż nie jest idealnie gładki (zobaczcie fotki); odrobina startego na tarce przyda się do relaksacyjnej kąpieli stóp. Pod spodem mydło posiada tzw. inteligentną opcję SOAP-SAVER, polegającą na tym, że kończącą się kostkę przytwierdzamy do nowej i tym samym oszczędzamy, wykorzystujemy kosmetyk do końca.

Rozpisałam się o tym mydle, ale jest to mój faworyt wśród prezentowanych w tym wpisie produktów Amway, jestem przekonana, że lepiej usuwa zanieczyszczenia i bakterie niż płynne.

CZY MYDŁO W PŁYNIE DO RĄK JEST LEPSZE OD KOSTKI MYJĄCEJ?

Wysoce skoncentrowane mydło w płynie do rąk G&H PROTECT+ proponuję wybrać, jeśli zależy nam na czasie i wygodzie, w domu korzysta z łazienki więcej niż 1 osoba, wówczas można zaoszczędzić pieniądze, bo opakowanie jest rodzinne (butelka o pojemności 250ml starcza na niemal 450 myć – jedna doza na jedno mycie), ponadto stosowanie jest bardziej higieniczne.

Pod względem składu, płyn zawiera ten sam kompleks nawilżająco – ochronny; zauważyłam, że dodatkowo zmiękcza i wygładza skórę, zmniejszając widoczność porów. Formuła nie zawiera także triklosanu, jest biodegradowalna czyli pozbawiona soli kwasu siarkowego. Przy częstym myciu rąk czułam potrzebę użycia kremu.

odżywianie skóry dłoni najlepiej zacząć od..?

Wybrałam krem do rąk z linii G&H NOURISH+ z kompleksem odżywczym i nawilżającym do 24 godzin. Ręce myję kilkanaście razy w ciągu dnia, zużywam przynajmniej dwa opakowania miesięcznie, zależy mi na nawilżeniu, przywróceniu komfortu, niwelowaniu efektu ściągniętej, suchej skóry a ostatnimi czasy nie za bardzo lubię kiedy szybko wsiąka, chcę czuć ochronną, tłustszą powłokę. Niniejszy krem dzięki regularnemu stosowaniu rzeczywiście wspomaga proces odbudowy naturalnej bariery wilgoci skóry, bo dłonie są miękkie w dotyku, odzyskują świeży, zdrowy, pełen blasku wygląd. Został poddany testom pod kątem dermatologicznym i alergologicznym, pomimo dosyć intensywnego miodowo-słodkawego zapachu nie przyczynił się do wystąpienia uczulenia czy podrażnienia więc stosuję go bez obaw.

We wpisie gościnnie wystąpiła (dłonie) Czytelniczka mojej strony – Irmina z Legionowa.

FORMUŁA I ZAPACH

Konsystencja kremu jest delikatna, szybko się rozprowadza i szybko wchłania, nie pozostawiając uczucia lepkości. Aby czuć ten specyficzny „film”, tzw. okluzję, ponawiam aplikację i nie martwię się już o kondycję skóry dłoni. Składniki aktywne stojące za wymienionymi zaletami to nawilżająco – odżywczo – wygładzający miód z kwiatów pomarańczy, bogate w witaminy A, E, F masło shea, chroniący przez negatywnym wpływem czynników zewnętrznych olejek z pestek dyni. W opakowaniu znajdują się 3 kremy po 30ml każdy. Jeden mam w torebce, drugi w pracy a trzeci na łazienkowej półce. Zapach ma bardzo przyjemny, miodowo – maślany.

WYBÓR NAJLEPSZEGO PRODUKTU

Zapewniony komfort, ukojenie, regeneracja i nawilżanie ważne jest o każdej porze roku. Ze wszystkich trzech opisanych produktów z serii G&H jak zauważyliście najbardziej przypadło mi do gustu tym samym spełniając moje oczekiwania – mydło w kostce G&H PROTECT+. Wyrazistego efektu i przeświadczenia o czystej, odświeżonej, zdezynfekowanej skórze dłoni nigdy nie da mi mydło w płynie. Myślę, że działanie tego kosmetyku spodoba się również panom. Dbając o siebie i swoich domowników sięgam po skuteczne preparaty a przy tym oparte na składnikach pochodzenia roślinnego.

GDZIE KUPIĆ produkty G&H?

Wszystkie zawarte w tym wpisie kosmetyki kupicie w oficjalnym sklepie internetowym firmy Amway. Tam też znajdziecie o nich jeszcze więcej informacji. Aby zaoszczędzić Wam czas na szukanie, dla ułatwienia podam Wam od razu linki bezpośrednie:


https://www.amway.pl/product/118116,mydlo-w-kostce-6-w-1-g-h-protect#.WT0-0NykLIU


https://www.amway.pl/product/118117,skoncentrowane-mydlo-w-plynie-do-rak-g-h-protect#.WT0-xtykLIU


https://www.amway.pl/product/118114,krem-do-rak-g-h-nourish#.WT0-2tykLIU

Kulka czy spray? Który dezodorant AMWAY G&H PROTECT+ jest lepszy?

SPRAY CZY KULKA?

Perfumowany dezodorant w sprayu czy antyperspiracyjny w kulce? Jaka jest różnica między nimi? Jeśli to dla Was odwieczny dylemat w wyborze, w niniejszym wpisie rozwieję ewentualne wątpliwości. I wcale nie będę kazać pudrować pach talkiem czy sodą albo nie daj Boże mocować pod pachami woreczków wypełnionych pieprzem czy szałwią jak to robili nasi przodkowie.

PRODUKTY G&H PROTECT+ NA PIĄTKĘ Z PLUSEM!

Zalety antyperspirantu kulkowego i deo w sprayu przedstawię na przykładzie dwóch najnowszych propozycji amerykańskiej firmy Amway, pochodzących z linii zainspirowanej naturalnymi rozwiązaniami, zatytułowanej G&H PROTECT+. Zasadniczą różnicą między tymi dwoma produktami jest fakt, że spray niweluje przykry zapach, zaś antyperspirant blokuje wydzielanie potu (to tak na marginesie).

SPRAY G&H PROTECT+

Dezodorant w sprayu G&H PROTECT+ (200ml) został opracowany na bazie specjalnej technologii zmniejszającej i maskującej nieprzyjemne zapachy, nie zawierającej alkoholu i aluminium. Jego substancje aktywne uwalniane są nawet podczas ruchu (poczułam subtelny efekt chłodzący), możemy go użyć w dowolnym momencie, chociażby w celu odświeżenia, dodania sobie energii. Zawiera bogaty w witaminę C i antyoksydanty wyciąg z czarnej borówki, działający zmiękczająco i pobudzająco a przy tym ochronnie przed zanieczyszczeniami, podobnie jak wzmacniający wyciąg z białej herbaty. Skuteczną ochronę przed poceniem się i mikrouszkodzeniami gwarantuje spirulina – wyciąg z alg morskich, natomiast witamina E zapobiega przesuszaniu się skóry i nadaje zdrowy wygląd skórze.

Nie pozostawia białych śladów na odzieży, ale istnieje ryzyko wystąpienia mokrej, tłustej plamy, dlatego sugeruję używać go tylko na skórę a nie na ubranie, po prostu zgodnie z jego przeznaczeniem (czasem robię odstępstwa mając na sobie coś czarnego).

Podczas aplikacji opisywany dezodorant jest suchy, nie ziębi skóry, nie zatyka porów, miejsca pod pachami pozostają suche (poleciłabym do tłustej skóry) i delikatne przez długi czas, co więcej nie wystąpiło u mnie uczulenie po zastosowaniu go po depilacji (co prawda najpierw, dla dodatkowego nawilżenia nałożyłam specjalny krem). Nie należę do osób, które zmagają się z nadmierną potliwością, także używam go w zależności od potrzeb, dla odświeżenia, poprawienia nastroju, przywrócenia komfortu.

Najważniejsze co przyciągnęło moją największą uwagę to oczywiście unikalny zapach: świeży, sportowy, chłodny, herbaciany, lekko kwiatowy, uniwersalny, nie koliduje z wonią perfum, ciekawie zmienia się na męskiej skórze – staje się cytrynowy, taki „zielony”, ogórkowy, zaś na kobiecej wpada w subtelnie słodką tonację. Musicie sami sprawdzić, bo przecież każda skóra inaczej reaguje na kompozycje zapachowe. W miarę upływu czasu niknie, ale nie pozwala przykremu zapachowi „przejść przez niego”, maskuje go skutecznie.

Dlaczego preferuję dezodorant w sprayu niż w kulce? Choć zajmuje więcej miejsca w torebce – przydaje się w podróży, wybieram spray, bo jeśli zapomnę perfum, on roztacza wokół mnie przyjemną mgiełkę świeżości. Wyklucza bezpośredni kontakt opakowania ze skórą, dzięki czemu używa go kilku moich domowników, zatem bakterie się nie przenoszą.

Cenię go za komfort jaki daje i uczucie pewności siebie w każdej sytuacji, jest łagodny i nie wywołuje podrażnień (które z czasem mogą powodować trudne do zlikwidowania ciemne plamy). Stanowi doskonałe uzupełnienie aktywnego dnia. Biała, minimalistyczna buteleczka świetnie oddaje charakter zawartej w nim kompozycji.

ROLL-ON G&H PROTECT+

Uniwersalny antyperspirant G&H PROTECT+ w kulce (100ml) zapewnia dłuższą ochronę aniżeli spray, działa skuteczniej (zawiera m.in. sól morską), zapewniając dłuższą ochronę i świeżość. Nie pomoże (tak jak spray) gdy pot się już wydzielił i spod jego zapachu będzie przebijać się woń rozkładanego potu, także najlepiej używać go bezpośrednio po kąpieli (zawiera przeciwpotny komponent zwany alcloxa).

Zapach niniejszego dezodorantu pozostaje w tym samym stylu co spray, ale gdy dobrze się w niego „wsłuchamy”, jest nieco ostrzejszy (w składzie jest imbir).

Konsystencja przejrzysta, przypomina mi dosłownie serum do twarzy, jest lekko żelowa, zmiękczająca, pozostawiająca wyczuwalną w dotyku „pudrową” barierę ochronną. Szybko się wchłania i wysycha, niosąc ze sobą wrażenie suchej, satynowo gładkiej, aksamitnej skóry (wyciąg z czarnej borówki). Bardzo wydajny w przeciwieństwie do spraya. Nie zawiera barwników, nie brudzi ubrań, nie „wałkuje się”, nie zauważyłam, aby powodował otarcia.

Choć producent zapewnia, że formuła pomaga pozbyć się podrażnień (działanie rumianku), nie stosowałam go bezpośrednio po depilacji (ze względu na wchłanianie się). Podczas intensywnego wysiłku fizycznego nie miałam wrażenia mokrej, lepiącej się skóry.

KTÓRY NAJLEPSZY?

Moim faworytem jest dezodorant w sprayu. Nie mam wrażenia zatkanych porów skóry, aplikacja trwa krócej, otaczam się miłą mgiełką świeżości, odpowiada moim potrzebom, skóra go dobrze toleruje a ja czuję się zadbana. Reasumując, dezodorant G&H PROTECT+ w sprayu polecam osobom, które nie potrzebują „mocnego zabezpieczenia” przed potliwością, ale chcą co pewien czas się odświeżyć, natomiast po roll-on zdecydowanie powinny sięgnąć osoby pragnące zdecydowanej ochrony. W deo kulkowym piękno wypielęgnowanej skóry można zobaczyć i poczuć. Ostateczną decyzję odnośnie wyboru pozostawiam Wam. Każdy z wyżej opisanych kosmetyków posiada mnóstwo walorów, spełnia podstawowe potrzeby, dając coś więcej.

GDZIE KUPIĆ DEZODORANTY G&H PROTECT+ ?

Na oficjalnej stronie firmy Amway znajdziecie szersze informacje nt. tych dwóch produktów. Zakupy można zrobić bezpośrednio na stronie lub u dystrybutorów. Oszczędzę Wam moi drodzy szukania i poniżej zamieszczę bezpośrednie linki do omówionych deo:

www.amway.pl/product/120438,dezodorant-w-sprayu-g-h-protect

www.amway.pl/product/118120,dezodorant-antyperspirant-w-kulce-g-h-protect

Wolicie dezodoranty w sprayu czy w kulce? Jak często kupujecie takie kosmetyki? Używaliście kiedyś dezodorantów z firmy Amway?

Essentials by Artistry (recenzja kosmetyków do pielęgnacji twarzy)

PIĘKNA SKÓRA W 3 MINUTY

Większość z nas żyje w szybkim tempie, dużo pracuje, mało odpoczywa, od produktów kosmetycznych oczekuje naturalnego składu, natychmiastowych i długofalowych rezultatów. Marka ARTISTRY zachęca do „gry w zielone” – w szybką i efektywną pielęgnację.

Miło mi zaprezentować Wam nową, zieloną serię essentials by ARTISTRY do twarzy, stworzoną ze składników pozyskanych z naturalnych źródeł. Natura najlepiej podpowiada jak skutecznie dbać o siebie a pielęgnacja wcale nie musi długo trwać.

DWA GESTY PIELĘGNACYJNE WEDŁUG ARTISTRY

1) oczyszczanie – jednorazowe chusteczki do demakijażu z odświeżająco – nawilżającą witaminą E i łagodzącym podrażnienia rumiankiem; i/lub żel do mycia twarzy posiadający delikatną formułę na bazie ogórka, aloesu i aceroli NUTRILITE (z bogatą zawartością witaminy C).

2) nawilżanie skóry tłustej i normalnej/suchej – lekki balsam na bazie wody, zawierający acerolę, rumianek i wyciąg z Perilli; lub krem nawilżający dedykowany skórze normalnej i suchej, którego podstawowymi ingredientami są niebieski lotos, olej macadamia, acerola.

TO JAK WYGLĄDASZ ZALEŻY OD…

Jesteś tym, co jesz a wyglądasz, tak jak (się) pielęgnujesz. Pomyślcie, to jak traktujecie siebie – swoją skórę będzie miało wielki wpływ na jej kondycję w późniejszych latach. Warto dbać o siebie, z rozumem, miłością i z pomocą dobrych kosmetyków. Spośród wyżej wymienionych produktów, najbardziej przypadł mi do gustu żel oczyszczający i krem nawilżający.

ŻEL OCZYSZCZAJĄCY ESSENTIALS BY ARTISTRY I JEGO ZALETY

Jeśli chodzi o żele do mycia twarzy, nie jestem ostrożna, często je zmieniam, stanowią dla mnie podstawę w wiosennej i porannej pielęgnacji. Żel essentials by ARTISTRY przypadł mi do gustu ze względu na prawdziwie wiosenny owocowo – kwiatowy zapach, skuteczność w usuwaniu resztek makijażu i wydajność.

Posiada delikatną, przezroczystą, lepką konsystencję (zawiera sorbitol), dobrze się pieni (pod warunkiem, że użyjemy niewielką ilość) i łatwo spłukuje. Pozostawia wrażenie świeżości, skóra jest dokładnie oczyszczona, lekko ściągnięta (w związku z czym poleciłabym go bardziej do cery normalnej, mieszanej i tłustej), gdyż nadmiar sebum zostaje usunięty. Pozwala na wykonanie masażu, poprawiając ukrwienie i niwelując zmęczenie.

Myślę, że również panom spodoba się ten żel, ponieważ kontroluje poziom substancji tłuszczowych, zmniejsza nadmierne świecenie się skóry, jest łatwy i wygodny w stosowaniu, lekko chłodzi i koi.

KREM NAWILŻAJĄCY ESSENTIALS BY ARTISTRY I SKŁADNIKI AKTYWNE

Krem nawilżający essentials by ARTISTRY o bogatej konsystencji jest niczym balsam dla skóry suchej, spierzchniętej, zszarzałej, pozbawionej witalności. Ukryto go w tubie z dozownikiem, dzięki czemu aplikacja jest higieniczna.

Formuła bezzapachowa, aksamitna, okluzyjna (tworzy na powierzchni skóry barierę ochronną, ale pozbawioną tłustego, lepkiego efektu), ciężkawa, szybko nie wsiąka a takie kremy lubię najbardziej, wówczas czuję się komfortowo przez cały dzień, skóra jest miękka, przyjemna w dotyku.

Przy uprzednio wypilingowanej skórze (robię to co 2 – 3 dni) krem wałkuje się, przyjemnie odświeża, co rzadko zdarza się przy preparatach do skóry suchej. Nasycony wyciągiem z niebieskiego lotosu, olejkiem makadamia i witaminami pochodzącymi z aceroli, poprawia równowagę skóry, zapobiega utlenianiu, działa antyoksydacyjnie.

UNIWERSALNE ROZWIĄZANIA ISTNIEJĄ

Opisane produkty są uniwersalne, dla każdego wieku; dedykowane osobom, które cenią wygodę, chcą szybkiego nawilżającego i/lub matującego efektu i witaminowego zastrzyku pielęgnacyjnego. I jak zapewnia ARTISTRY tylko dwa proste kroki w trzy minuty wystarczą, aby skóra nieustannie była idealnie oczyszczona, świeża, zadbana. Polecam niniejsze kosmetyki, gdyż są znakomitą odpowiedzią na potrzeby życia w intensywnym tempie, które narzuca własne kanony.

GDZIE KUPIĆ KOSMETYKI ARTISTRY ESSENTIALS?

Gdzie kupić kosmetyki essentials by ARTISTRY? Na oficjalnej stronie internetowej www.Amway.pl. Zajrzyjcie pod ten link, by przy okazji zaczerpnąć więcej informacji na temat wszystkich preparatów essentials by ARTISTRY.

 

Wielkanoc 2017 z Amway Home – Co najbardziej podoba mi się z kolekcji „Płatki Kwiatów Mandarynki”?

Kochani, ten wpis publikuję wyjątkowo (w dziale lifestyle), gdyż zbliżają się Święta Wielkanocne i wiosna w pełni – to świetny czas do podjęcia się gruntownych porządków w domu, reorganizacji swojego życia i zaplanowania czasu.

„Włożenie serca w pracę to ponowne znalezienie – za pośrednictwem wewnętrznej intuicji – motywacji, kiedy zaczyna nam jej brakować”  - Jean – Claude Kaufmann, socjolog francuski.

Pamiętam jak Onet.pl polecił u siebie mój wpis o Zaletach Sprzątania i wywołało to falę dziwnych komentarzy i wiadomości mailowych, bo sprzątanie domu niby nie jest oczyszczaniem energii jaka w nim panuje. Oczywiście nie zgodzę się z tym, to nieodłączna część piękna, którą sama tworzę i mimochodem wszyscy tworzymy a taoistyczne porzekadło mówi, że „(…) poprzez drobne czynności dokonujemy wielkich dzieł”. A jeżeli do tego mam skuteczne „narzędzia pracy” i słucham nie męczącej uszu muzyki, wszystko idzie jak z płatka i staje się łatwiejsze.

Najbardziej lubię sprzątać w kuchni i w łazience (a może to na szczęście, że są małe?), w tych dwóch pomieszczeniach najszybciej widać rezultaty. Jeżeli chodzi o wspomniane „narzędzia pracy” to ostatnio nie mogę obyć się bez zestawu trzech perfumowanych produktów do czyszczenia i odświeżania domu, i tkanin z limitowanej edycji AMWAY HOME zatytułowanej Płatki Kwiatów Mandarynki. Wszystkie trzy produkty (po 460ml każdy), tj, płyn do mycia naczyń sprawiający, że zmywania jest przyjemniejsze (nie wysusza dłoni, ładnie pachnie) i wydajniejsze (jest to koncentrat, trzeba rozcieńczyć z wodą), spray do szkła/szyb nie pozostawiający smug i odświeżacz odzieży i pościeli zapakowano w ozdobne pudełko z dołączoną wewnątrz instrukcją użytkowania; co sprawdzi się również jako prezent dla praktycznej pani domu, która ceni dobre jakościowo produkty.

ZAPACH MANDARYNKI

Produkty są dosyć mocno „perfumowane” (co wiąże się z tematyką bloga), pachną niesamowicie świeżo, bo zawierają soczyste akordy olejku z mandarynki, słodkiej i gorzkiej pomarańczy (zupełnie jak perfumy), wypełniające dom zapachem wiosny, potęgując wrażenie czystości. Nie pachną jak typowe produkty do czyszczenia, postawiono na wyrazisty zapach cytrusów a nie chemikaliów.

Moim faworytem jest odświeżacz do tkanin (Fabric Refresher) – w przypadku ubrań sprawdza się naprawdę dobrze, bo neutralizuje zapach wilgoci, perfumuje ubranie, nie koliduje z użytymi ewentualnie perfumami, poza tym likwiduje drobne zagniecenia na tkaninach. Nadaje się również jako standardowy odświeżacz powietrza, ale w delikatniejszym wydaniu i ładniej to ujmując jako perfumy do pomieszczeń. Uwierzcie mi, aż chce się zacząć wiosenne, świąteczne porządki!

MUZYKA DO… SPRZĄTANIA

Pod <<TYM LINKIEM>> znajdziecie stworzoną przeze mnie playlistę fajnych kawałków do sprzątania. To po to, aby wyciszyć natrętne myśli w stylu „i znowu muszę sprzątać…”. Na playliście znajdują się utwory instrumentalne z gier video takich jak Mirror`s Edge Catalyst czy Nier: Automata (uwielbiam je!), jest trochę popu, muzyki klasycznej i tanecznej. Myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie.

GDZIE KUPIĆ ZESTAW AMWAY HOME?

Zestaw niezbędny do wiosennego sprzątania  i odświeżania tkanin / pomieszczeń Amway Home Płatki Kwiatów Mandarynki znajdziecie w oficjalnym sklepie internetowym. Pozostaje tylko przekonać się samemu, że sprzątanie z użyciem tego luksusowego zestawu będzie o wiele skuteczniejsze oraz łagodniejsze (w pewnym sensie bezpieczniejsze) dla nosa. Tym sposobem dołączył do grona polecanych przeze mnie produktów firmy Amway.


http://www.amway.pl/product/120235,kolekcja-amway-home-platki-kwiatu-mandarynki#.WOv4lmekLIV

 

Lubicie sprzątać? Zrobiliście już wiosenne porządki? Stosowaliście kiedyś produkty Amway Home?

Delikatny makijaż oczu cieniami ARTISTRY MODERN ICON

KOBIETA MODERN ICON

Testując i recenzując kosmetyki ARTISTRY, tj. błyszczyk w odcieniu soczystej fuksji i rozświetlacz w kremie z limitowanej linii MODERN ICON (z ang. ikona nowoczesności) dochodzę do wniosku, że marka lansuje niezależność, samodzielność, autonomiczność kobiety, która skupia się na doświadczaniu i dochodzeniu do sukcesu dzięki własnej pracy, nie zapominając w ferworze „walki” o dbaniu o siebie, podkreślaniu swojego wyjątkowego wizerunku, nadawaniu całej tej otoczce specjalnego charakteru, sprzeciwiając się uniwersalizmowi. Ponoć oczy są zwierciadłem duszy, zaś właściwie podkreślone brwi są dla oczu niczym rama dla obrazu.

BRWI

Jeżeli chodzi o brwi, prezentuję Wam specjalny zestaw kompaktowy ARTISTRY Signature Color ze wspomnianej kolekcji MODERN ICON. Nazywam go „podróżnym setem”, gdyż zawiera wszystko co potrzebuję do zadbania o oprawę oczu czyli dwa cienie w ciepłych tonacjach brązu, tj. Espresso i Taupe.

CO ZNAJDUJE SIĘ W PALETCE DO BRWI?

W paletce znajduje się również wosk do stylizacji (dosyć gęsty) i lusterko, natomiast w maleńkim schowku (pod spodem) mini-pęsetka do nadawania kształtu brwiom, szczoteczka do unoszenia i wygładzania oraz pędzelek do aplikacji. Pudełeczko zajmuje mało miejsca w kosmetyczce, cienie są bezzapachowe, odpowiednie dla wrażliwców, bowiem testowane dermatologicznie i alergologicznie.

JAK STOSOWAĆ?

Stosowanie jest intuicyjne, praktyczne i wygodne; najpierw użyłam pęsety do depilacji pojedynczych, odstających włosków, później nałożyłam wosk, który wypełnił luki, gdyż chciałam, aby cienie dobrze „osiadły” na brwiach i makijaż wyglądał naturalnie. Zmieszałam oba kolory cieni, kontrolując nasycenie barw, dopasowując do karnacji i zwracając uwagę na osobiste preferencje.

Stylistką brwi nigdy nie będę, ale jak widzicie, efekt jak na pierwszy raz jest naprawdę dobry. Niniejsza paletka spisała się świetnie (inaczej bym jej nie opisała, takie mam zasady); jestem zadowolona, efekt jest długotrwały, nasycenie kolorów mogę zmieniać wedle uznania, jest niesamowicie wydajna, starczy spokojnie na kilka miesięcy codziennego stosowania (najszybciej zużyje się wosk). Dostępne kolory, odpowiednio połączone będą pasować do każdego odcienia skóry.

CZY SYPKIE CIEBIE DO POWIEK SĄ PROBLEMATYCZNE?

Dotychczas nie używałam sypkich cieni do powiek, postrzegałam je jako problematyczne w aplikacji, zabierające dużo czasu, nie wątpiłam jednak, że mogą dać naprawdę spektakularny rezultat, jeśli „popracuje się” nad makijażem.

JAKIE KOLORY CIENI WYBRAŁAM?

W serii MODERN ICON istnieją dwa zestawy pyłkowych cieni, po dwa kolory na każdy: So Chic i Subtle Chic. We wpisie pokazuję Wam Subtle Chic (eye duo #3 i #4), wraz z paletą cieni do brwi, niniejszy zestaw idealnie pasuje do wykonania dziennego makijażu. Zaznaczam, że nakładałam cienie na sucho. Opakowanie (przypomina lakier do paznokci!) wewnątrz nie zawiera siateczki (jak w przypadku sypkiego pudru), pędzelek sam nabiera cień, jest w schowany w środku buteleczki.

ZDJĘCIA MAKIJAŻU OCZU

Na zdjęciach makijaż oczu i brwi, zdjęcia w różnym oświetleniu, przerobione i nie przerobione programem graficznym.

FORMUŁA

Formuła jest delikatna, aksamitna, połyskująca perłą. Trudno blendować, w połączeniu z matowym cieniem pójdzie o wiele łatwiej, ponadto uzyskamy głębię spojrzenia i nadamy odpowiedni kształt oczu – spróbujcie. Jasny często wykorzystuję dodatkowo jako rozświetlacz na wybrane partie twarzy (szczególnie policzki), wówczas nakładam go pędzlem do pudru (oszczędnie).

BAZA SPRZYMIERZEŃCEM

Warto przed aplikacją na powieki nałożyć kremową bazę, w tym przypadku fajnie pasuje ARTISTRY rozświetlacz w kremie lub typowa baza BB Perfecting Primer do twarzy również z ARTISTRY, o których pisałam już na blogu. Zwiększy przyczepność cienia (unikniemy osypywania się) i trwałość, ale również ukryje zmarszczki (przy perłowych cieniach są niestety  bardziej wyraźne).

Pierwsze spotkanie z sypki cieniami w ogóle, zaowocowały przyjaźnią. Akurat u mnie, pod koniec dnia mieni się subtelnymi drobinkami. Kiedy zależy mi na czasie chętnie sięgam po ten zestaw, te kolory nałożone nawet palcami dają pożądany efekt, za sprawą pędzelka z naturalnego włosia dołączonego do opakowania makijaż oka jest doskonalszy, po prostu wyraźniejszy.

Aplikacja jak i demakijaż nie spowodował żadnych problemów (czyt. dolegliwości – pieczenia, swędzenia itp). Komu szczególnie rekomenduję niniejszy zestaw? Fankom delikatnego, ale świetlistego, dziennego, minimalistycznego makeupu, osobom dopiero rozpoczynającym przygodę makijażem, idealnie skomponują się z karnacją jasną i w odcieniu ciepłego brązu, przy oliwkowej warto dodać czarną kreskę na górnej i dolnej powiece. Zdecydowanie polecam, gdyby pojawiły się jeszcze inne zestawy, chętnie bym po nie sięgnęła.

GDZIE KUPIĆ CIENIE DO BRWI I CIENIE DO POWIEK ARTISTRY MODERN ICON?

Zestaw cieni do brwi i sypkich cieni do powiek kupicie na oficjalnej stronie AMWAY.pl lub u partnerów Amway.

Jak Wam się podobają pyłkowe cienie ARTISTRY MODERN ICON? Wolicie tradycyjne czy sypkie? Mieliście kiedyś w swojej kosmetyczce jakiś kosmetyk kolorowy z ARTISTRY?

Rozświetlacz ARTISTRY Signature Color Modern Icon (recenzja)

GRA ŚWIATŁA

Dotychczas używałam rozświetlaczy do twarzy w kamieniu lub sztyfcie. Aplikacja w obu przypadkach zajmuje trochę czasu, zaś efekt czasem bywa przerysowany i nie naturalny, twarz za mocno się świeci i błyszczy zbyt wyrazistą, mokrą perłą, nie wygląda to dobrze na zdjęciach czy w pełnym słońcu. Bywa, że takie rozświetlacze zapychają pory skóry lub wysuszają, choć faktycznie przyczyniają się do optycznej likwidacji zmarszczek i bruzd, gdyż dobrze „kryją” odbijając światło.

Nie lubię mieć całkowicie matowej i przez to „płasko” wyglądającej tarzy, często mam potrzebę zakrycia, zniwelowania zmęczenia, przywrócenia zdrowego blasku, chcę też uwydatnić zalety cery, wyglądać młodo, świeżo, promiennie. Dlatego sięgnęłam po rozświetlacz od ARTISTRY (nr 635 PINK, pojemność 30ml), chciałam przekonać się, że inna formuła – w tym przypadku kremu – sprosta moim oczekiwaniom i wniesie nieco innowacji do mojej kosmetyczki. Byłam entuzjastycznie nastawiona, zdarza mi się, że nie mam czasu na pełny makijaż, szukam wtedy łatwych rozwiązań.

Rozświetlacz ARTISTRY Signature Color z limitowanej linii Modern Icon podkreśla rysy twarzy zaledwie w kilka chwil sprawiając, że w mgnieniu oka staje się promienna i odświeżona. Nie wymaga specjalnych zdolności makijażowych i można wykorzystać go na inne sposoby, np. jako baza pod cienie do powiek (produkt jest testowany pod kątem okulistycznym, dermatologicznym, alergologicznym), baza pod fluid (nawet matujący, wówczas subtelne rozświetlenie jakby się dobrze przyjrzeć będzie „zatopione” w tle) lub nawet pod pomadkę, aby uwydatnić kontur ust i wzmocnić odcień. Uważam, że doskonale sprawdzi się również latem, kiedy odsłonimy więcej ciała (będzie fajnie wyglądać zaaplikowany na opalony dekolt, ramiona czy zewnętrzną część dłoni), ewentualnie jeśli nałożymy go po prostu na ulubiony krem.

FORMUŁA

Konsystencja niniejszego rozświetlacza jak wspomniałam jest kremowa a przy tym także nawilżająca, łączy w sobie unikalne złote, różowe i białe perły 3D (sugerując się wykończeniem: z przewagą różowych), natychmiastowo podkreślające walory cery, nadające poświatę subtelnego blasku i rozjaśniające ją o jeden ton. Bezzapachowy i odpowiedni nawet dla skóry wymagającej.

Na zdjęciu poniżej rozświetlacz nałożony na bogato nawilżający krem HYDRA-V a na drugim pod i na fluid.

SPOSÓB APLIKACJI

Opisywany rozświetlacz ARTISTRY Signature Color najlepiej nakładać za pomocą gąbeczki typu beautyblender lub wklepywać opuszkami palców, na uprzednio przypudrowaną twarz bowiem wzmocni to efekt i makijaż dłużej będzie się trzymać. Producent sugeruje aplikować preparat na kości policzkowe, wokół skroni, poniżej środkowej części nosa, na łuku kupidyna (kontur ust pod nosem).

Osobiście najbardziej lubię stosować go na całe czoło i niwelować kontrast pomiędzy nim a bronzerem, także wzdłuż nosa, czasem stosuję też na policzki zamiast różu, pod łukiem brwiowym, na powieki lub po prostu na całą twarz, gdy mam mniej czasu i chcę błyskawicznie odświeżyć i rozjaśnić twarz. Idąc na event lub wiedząc, że będę miała robione zdjęcia, na policzki i skronie kładę większy nacisk dla maksymalnego efektu glow, by błyszczeć niczym gwiazda każdego dnia.

REKOMENDACJA

Myślę, że opisywany rozświetlacz ARTISTRY najbardziej spodoba się osobom, które mają cerę suchą, matową, normalną lub zmęczoną, zszarzałą, pozbawioną energii. Lekka konsystencja, niezapychająca porów skóry, brak zapachu (wobec czego nie będzie kolidował z zapachem podkładu), perłowe krycie polegające na odbijaniu światła.

Przy różowym, bladym odcieniu wrażliwej cery trzeba uważać, aby nie przesadzić i najlepiej tylko nakładać na podkład, puder i w wybranych miejscach, w ten sposób nie podkreślimy ewentualnych zaczerwienień czy popękanych naczynek krwionośnych. Wszyscy wiemy, że nie ma idealnego specyfiku dla każdego. Nie sugeruję stosowania u osób mających trądzik, gdyż krostki są bardziej widoczne (tu polecam zmatowienie).

Podsumowując, kremowy rozświetlacz ARTISTRY Signature Color w błyskawicznym tempie ukryje zmęczenie na twarzy, wydobędzie jej naturalny blask, wygładzi cerę i doda jej świeżości z jednoczesnym nawilżeniem. Równomiernie wtapia się w skórę, nie tworzy smug, nie wałkuje się i najkorzystniej wygląda na uprzednio przypudrowanej twarzy, również jeżeli mówimy o trwałości.

Sprawdzi się najlepiej dla osób, które nie potrafią dobrze posługiwać się akcesoriami do makijażu lub chcą wykonać prosty i szybki makeup. Jestem zadowolona z efektu i dlatego serdecznie Wam go polecam i zapewniam, że na żywo jest jeszcze ładniejszy niż na załączonych zdjęciach. I podkreślę jeszcze raz, fajne jest w nim to, iż można go używać w dowolny sposób.

GDZIE KUPIĆ ROZŚWIETLACZ ARTISTRY SIGNATURE COLOR 635 PINK?

Rozświetlacz ARTISTRY Signature Color z limitowanej serii Modern Icon można kupić w oficjalnym sklepie internetowym Amway.pl lub u prywatnych przedsiębiorców Amway. Jest to kosmetyk luksusowy i niszowy, taki raczej nie powtórzy się w późniejszych kolekcjach.

Spodobały się Wam atuty limitowanego rozświetlacza ARTISTRY Signature Color z linii Modern Icon?