Archiwa tagu: kosmetyki 2015

Baza BB Perfecting Primer Artistry Exact Fit (recenzja)

baza bb artistry exact fit perfecting primer

Po kremy BB sięgam kiedy moja skóra bywa wyjątkowo zmęczona, nie chcę robić mocnego makijażu, mam mało czasu a muszę dobrze wyglądać lub chcę mieć dodatkową ochronę przeciwsłoneczną (zazwyczaj kremy BB zawierają wysokie filtry). Bywa, że stosuję też silikonową bazę, aby fluid lepiej się rozprowadzał i dłużej trwał na skórze, pory skóry były mniej widoczne, aby po prostu makijaż lepiej się prezentował. Szukałam takiego produktu, który zastąpi krem BB i bazę, jednocześnie będzie lżejszy i miał w dotyku pudrowe wykończenie. Nie mogłam zabronić sobie spotkania z Artistry Exact Fit Beauty Balm Perfecting Primer czyli z upiększającą bazę pod makijaż, bo czułam, że spełni moje oczekiwania.

SKŁADNIKI AKTYWNE Kompleks ARTISTRY Exact Fit zrównoważony perłami z Tahiti i cząsteczkami pryzmatycznymi delikatnie odbija światło zaś czysta woda z fiordów norweskich nawilża powierzchniowe komórki skóry.

OPAKOWANIE Opakowanie (tuba) niniejszej bazy BB zawiera 30ml produktu, nie trzeba nakładać jej tak dużo jak fluidu, dzięki czemu cieszymy się wydajnością. Spiczasty aplikator umożliwia higieniczne stosowanie. Czarny kolor jest trudny w utrzymaniu estetyki, pyłki przyczepiają się do tuby bez opamiętania.

Konsystencja przypomina lekki płynny podkład w kolorze kości słoniowej (ivory), po rozsmarowaniu dopasowuje się do karnacji. Aby się nie rozwarstwiała, przed użyciem trzeba porządnie wstrząsnąć. Nie zauważyłam, aby opisywany kosmetyk rozjaśniał mi cerę czy przyciemniał (nie ma takich właściwości) czyli jak nie raz mówimy „utleniał się” pod wpływem ciepła dłoni. Wspomnę też od zapachu, który tak naprawdę jest ledwo wyczuwalny (pudrowy), nie koliduje z innymi preparatami.

STOSOWANIE Aby uzyskać jak najbardziej naturalny efekt bazę BB delikatnie wklepywałam ku górze, unikałam mocnego wcierania w skórę. Najskuteczniejszą i najefektowniejszą metodą okazało się stosowanie bazy na krem nawilżający a okazjonalnie z serum (w dalszej części recenzji dowiecie się z jakim). Zależnie od pogody (posiada wysoki filtr) okazjonalnie można używać zamiast kremu, na serum, wymieszać ze zbyt ciemnym fluidem, ewentualnie poprawiać makijaż w ciągu dnia, np. okolice ust. Szkoda produktu, by nakładać go pędzlem czy gąbeczką.

DZIAŁANIE Po każdorazowym zastosowaniu bazy BB Exact Fit widziałam i czułam, że skóra twarzy jest taka „czysta”, wygładzona a koloryt został wyrównany. Posiada właściwości nawilżające, doskonale się rozprowadza, ale trzeba to dosyć szybko robić, gdyż szybko wnika i „zastyga”. Gołym okiem widać, że pięknie stapia się z tonacją, zapewnia naturalny wygląd, tj. promienny blask i pudrowe matowe wykończenie. Widziałam też efekt u koleżanek, tuszuje drobne zaczerwienienia (w tym widoczne naczynka krwionośne) oraz świetnie niweluje poranne zmęczenie. Nie sposób zapomnieć o świetnym odświeżeniu skóry, o wspaniałej transparentnej, ultralekkiej, niezapychającej porów skóry formule. Zauważyłam również, że świetnie sprawdza się jako baza pod cienie do powiek, wydobywając ich barwę, zapobiegając kruszeniu lub rozmazywaniu się.

KORZYŚCI Warto przetestować, gdyż natychmiastowo poprawia wygląd (jeśli mamy mało czasu na przygotowanie się przed wielkim wyjściem), przedłuża trwałość podkładu / pudru, zawiera wysoki filtr SPF 35 chroniący przed promieniami UV, wolnymi rodnikami; dostępna w uniwersalnym odcieniu, odpowiedni do upiększania i pielęgnacji każdego rodzaju cery, również wrażliwej. Luksusowy produkt, który ze względu na opakowanie i działanie przyciągnie uwagę na długo.

Baza BB Exact Fit to magiczny sposób na to, by optycznie odżywić, wygładzić skórę a od wewnątrz chronić ją przed niekorzystnymi czynnikami środowiskowymi. Jeśli zrezygnujemy z podkładu czy pudru, nałożona samodzielnie nie będzie spływać i nie pozostawi śladów na ubraniach.

Komu szczególnie polecam? Myślę, że świetnie sprawdzi się wśród posiadaczy skóry mieszanej / tłustej bowiem daje półmatowe pudrowe wykończenie z subtelnym rozświetleniem. Osoby mające cerę suchą odkryją w niej właściwości zapewniające komfort i nawilżające. Nawet nie wyobrażacie sobie, jakie było moje zdziwienie, gdy użyłam jej bezpośrednio na serum do twarzy HYDRA-V. Nie chcę się za bardzo przechwalać, ale ta kombinacja produktów / składników parokrotnie uratowała mnie po nieprzespanej nocy. Natrafił swój na swojego. Generalnie, baza sprawdziła sie u mnie znakomicie, jedynie dobre produkty recenzuję na blogu.

Baza BB Exact Fit z Artistry jest świetną propozycją na prezent dla fanów makijaży i osób, które rozpoczynają przygodę z makeupem. To uniwersalny kosmetyk, który powinna mieć każda kobieta, by w szybki, prosty, naturalny sposób podkreślać swoje piękno. Ponadto usuwa zmęczenie, twarz staje staje się promienna, „wyspana”. Ale kto powiedział, że mogą jej używać tylko kobiety…?

PODSUMOWANIE:

- odświeża, nawilża, dając matowe pudrowe wykończenie z lekkim rozświetleniem

- skóra staje się miękka i wygładzona

- natychmiastowo upiększa; luksusowa

- przedłuża trwałość makijażu, nadaje się również jako baza pod cienie do powiek

- ma ledwo wyczuwalny pudrowy zapach, nie kolidujący z innymi kosmetykami

- posiada wysoki filtr przeciwsłoneczny SPF 35

- dostępna na stronie www.amway.pl

 

 

Puder sypki ARTISTRY Exact Fit (recenzja)

artistry exact fit puder sypkiKAWAŁEK HISTORII Kosmetyki firmy Amway poznałam w latach 90tych. Już wtedy używałam sypkiego pudru z marki Artistry. Był bardzo jasny, ale odpowiedni dla mojej karnacji. Zapamiętałam jego skuteczne właściwości, najbardziej utkwiła mi w pamięci jego wydajność (miałam go ponad dwa lata), delikatny pudrowy zapach i miękka pluszowa gąbeczka.

NOWA SPECJALNA FORMUŁA Ucieszyłam się, że firma udoskonaliła tamten puder pod względem poziomu intensywności kolorytu skóry i formuły. Zatem nowy puder sypki Artistry Exact Fit posiada specjalną formułę zmniejszającą poziom sebum, zapewnia naturalnie matowy wygląd skóry. Dodatkowo produkt zawiera kompleks o tytułowej nazwie Exact Fit (z ang. dokładne dopasowanie) zrównoważony z perłami z Tahiti oraz cząsteczkami pryzmatycznymi, co ostatecznie daje efekt wygładzonej i rozświetlonej cery. Nie mylcie rozświetlenia z przetłuszczaniem, błyszczeniem się skóry.

DUŻE OPAKOWANIE Co ciekawe materiał z jakiego została wykonana gąbeczka nie zmienił się. Powiększono opakowanie, umożliwiające higieniczne i bezpieczne stosowanie produktu. Jest jednorazowe. Ma tendencję do rozsypywania się w podróży, gdy wyjeżdżam przesypuję go do małego pudełeczka. Wieczko w szybkim tempie zbiera pyłki kurzu, żeby utrzymać je w nienagannym wyglądzie trzeba co chwilę je przecierać. Ale tu tak naprawdę nie chodzi o opakowanie tylko o efekt. Puder sypki Exact Fit nakładany za pomocą dużego pędzla osiada na twarzy w postaci niewyczuwalnej mgiełki, będąc niczym druga skóra.

PA++ Dostępny jest w dwóch odcieniach: light i medium (na zdjęciach: medium). Zawiera filtr SPF 5 chroniąc skórę przed szkodliwym działaniem promieni UVA/UVB. PA++ w Japonii oznacza średnią ochronę przed słońcem.

JAK STOSOWAĆ? Czy warto używać pudru sypkiego? Jeśli zależy nam na utrwaleniu podkładu, przedłużenia jego trwałości, na naturalnym wykończeniu makijażu to puder sypki jest doskonałym rozwiązaniem. Artistry Exact Fit dedykowany jest do każdego rodzaju skóry, również wrażliwej. Posiadam cerę normalną, gdzieniegdzie jest przesuszona, zimą bywa zaczerwieniona od alergii. Omawiany sypki puder stosuję przede wszystkim ze względu na satynowe rozświetlenie (często aplikuję na środkową część twarzy, pozostawiając jej zewnętrzne krawędzie delikatnie lśniące). Muszę przyznać, że trzyma się cały dzień, nie spływa, nie zmienia odcienia skóry, nie podrażnia, nie podkreśla zaczerwienionych okolic, zapewnia uczucie komfortu. Przy swoich znaczących matujących właściwościach odcień Medium według mnie jest transparentny, łatwo osiągnąć z nim efekt eleganckiego, perfekcyjnego makijażu. Trudno mi powiedzieć jak zachowa się na skórze bardzo przetłuszczającej się, ale chcę zapewnić, że formuła jest bardzo lekka, nie komedogenna, pozwala skórze „oddychać”.

Jeśli głównym celem jest optyczne niwelowanie niedoskonałości, polecam wypróbować podkłady z Artistry, gdyż opisywany puder nie posiada mocnych właściwości kryjących trądzik czy naczynka krwionośne, aczkolwiek jeśli występuje problem z widocznością porów skóry, sprawdza się naprawdę bardzo dobrze, o ile nałożymy go dłońmi (trzeba nasypać kosmetyk na dłoń, delikatnie rozetrzeć, następnie przycisnąć do twarzy i delikatnie wklepać). Ja stosowałam w tradycyjny sposób, z użyciem pędzli Amway z serii Artistry i Beauty Cycle.

INNE ZASTOSOWANIA… Sypki puder Extact Fit może być stosowany bezpośrednio na serum, krem lub tradycyjnie na fluid. Możliwości, metod jest wiele. Ważne, że nie osadza się na drobnych zmarszczkach, nie podkreśla ich, kreuje twarz wypoczętą i aksamitnie gładką w dotyku, nie widać go gołym okiem, jest dobrą „bazą” pod brokat do twarzy / ciała lub ratunkiem dla zbyt mocnego makijażu oczu (rozjaśni intensywne cienie do powiek).

PODSUMOWANIE:

- doskonale utrwala makijaż

- oferuje satynowy blask a zarazem matowe i transparentne wykończenie

- nie kryje niedoskonałości, ale zmniejsza widoczność porów skóry i nie podkreśla nawet głębokich zmarszczek

- niewyczuwalny, wyjątkowo lekki w formule i poziomie krycia

- niemalże bezzapachowy

- niesamowicie wydajny

- polecany do każdego rodzaju skóry, również wrażliwej

- daje komfort i naturalny wygląd

- zawartość może rozsypać się podczas podróży

- najlepiej nakładać go dużym pędzlem, by kontrolować stopień matowienia cery

- dostępny wyłącznie na www.amway.pl

Krem do twarzy na dzień i na noc Yochimu by Jacques Battini (recenzja)

Polska firma Jacques Battini Cosmetics kilka lat temu zadziwiła mnie zapachem Night Dream, który do dziś noszę na sobie z przyjemnością, zbieram komplementy, ludzie pytają czym pachnę, bo długo nimi pachnę, czuję się w nim dobrze. Trwałość ma znakomitą i byłabym skłonna zapłacić za nie więcej niż w rzeczywistości kosztuje.

Podobnie jest z kosmetykami do twarzy, które firma wypuściła w 2015r. Chcę żebyście wiedzieli, że na tym blogu prezentuję produkty spełniające moje oczekiwania, nie recenzuję bubli. Używam wielu kosmetyków, ale jedynie te najszybciej działające a co za tym idzie najskuteczniejsze mają szansę zaistnieć na łamach tej strony.

Seria kosmetyków Yochimu by Jacques Battini inspirowana urodą azjatyckich kobiet, ich codziennymi rytuałami piękna i generalnie filozofią wschodu również przypadła mi do gustu dzięki fajnym, funkcjonalnym opakowaniom, łatwym w aplikacji teksturom produktów (chodzi mi o szybkie wchłanianie się) i generalnie miłym uczuciom towarzyszącym codziennej pielęgnacji.

W serii Yochimu oprócz roll-onu na okolice oczu i serum do twarzy, które testowałam kupimy kremy na dzień i na noc, również zawierające kompleks przeciwzmarszczkowo – nawilżający czyli: ekstrakt z wąkroty azjatyckiej i hydranov.

Słoiczek dziennego kremu oznaczono kolorem czerwonym, nocnego niebieskim. Oba prezentują się naprawdę zachęcająco, wiadomo co jest do czego, zaś w kartoniku, tuż po jego otwarciu zamieszczono informację „wejdź do świata kosmetyków Jacques Battini”, co dodatkowo potęguje zainteresowanie produktem. Całość prezentuje się bardzo ładnie, estetycznie.

Ekstrakt z wąkroty azjtyckiej (Centella Asiatica) – zawarty w nim m.in. azjatykozyd pobudza syntezę kolagenu i elastyny, działając przeciwzmarszczkowo i nawilżająco.

Hydranov – naturalny surowiec otrzymywany z czerwonej algi, będący aktywatorem epidermalnego kwasu hialuronowego. Testy In-vivo udowodniły szybsze i skuteczniejsze działanie Hydranov w sferze nawilżenia skóry w porównaniu do samego kwasu hialuronowego. Nawilżenie skóry po dwóch tygodniach stosowania jest wówczas trzykrotnie bardziej efektywne.

Krem na dzień oprócz tych dwóch kluczowych składników zawiera w składzie także rozjaśniającą, rozświetlającą i odświeżającą witaminę C, witaminę E zwaną witaminą młodości, naturalny olej kokosowy i awokado odpowiadające za głębokie działanie przeciwzmarszczkowe i regenerujące, glicerynę tworzącą lekką nawilżającą okluzję na skórze oraz orzech włoski, masło shea, nieszpułkę zwyczajną i sól morską przyczyniające się do odżywienia i wyczuwalnego odświeżenia skóry. Dodatkowo zawiera filtr SPF15 chroniący skórę przed działaniem szkodliwych promieni UV.

Konsystencja dziennej wersji kremu Yochimu w opakowaniu wygląda na bardzo gęstą, ale w momencie nabierania na opuszek palca okazuje się lekka, miękka, odświeżająca. Rozsmarowuje i wklepuje się wyśmienicie, wchłania bardzo szybko (nie powoduje efektu ściągania skóry na skutek użycia niewystarczającej dawki kosmetyku) aczkolwiek z uprzednio nałożonym serum do twarzy Yochimu ten proces nieco się wydłuża, niemniej jednak w obu przypadkach skóra otulona jest przyjemnym, subtelnym naturalnym zapachem orzecha. Istnieje poczucie, że jest odpowiednio nawilżona i przygotowana na dalsze zabiegi upiększające. Nie mogłabym pominąć efektu wizualnego, wygładzenie, rozświetlenie i odświeżenie skóry jest natychmiastowe. Krem nadaje się również pod makijaż.

Wersja nocna służy solidnemu odżywieniu, głębokiemu zregenerowaniu skóry; zawiera bowiem omówioną formułę azjatycką, witaminę C (dodać trzeba, że zwalczającą wolne rodniki opóźniającą proces starzenia) i odżywczą witaminę E, glicerynę, masło shea, olej z awokado i kokosowy, olej z krokosza barwierskiego, nieszpułkę zwyczajną, soję, orzech włoski, algi. Zawartość bogatsza, zaś konsystencja podczas aplikacji bardziej wodnista, po chwili staje się gęstsza, ekspresowo wchłania się, nie tworzy efektu ciężkiej maski. Zapach nocnego kremu jest nieco mocniejszy niż w dziennym; przyjemny, orzechowy.

Rozumiemy już, że dzienny i nocny krem Yochimu dedykowany jest osobom, które mają skórę normalną lub suchą; również zmęczoną i zszarzałą, pozbawioną witalności i taką, która wymaga korekcji drobnych zmarszczek, brakuje jej elastyczności i sprężystości, potrzebuje głębokiej regeneracji i odżywienia.

Mimo tak bogatego składu omówione produkty nie zatykają porów skóry, nie obciążają jej. Przekonajcie się sami jak silnie nawilżają, zapewniając poprawę jędrności, spłycając zmarszczki i zapobiegając pojawianiu się nowych.

Firma Jacques Battini oferuje nam kremy w atrakcyjnej cenie; kremy zawierające podstawowe i zaawansowane składniki, które dzięki systematycznemu stosowaniu dają zadowalające rezultaty.

yochimu by jacques battini hyaluronic actovator kremy do twarzy recenzja

Zajrzyjcie do sklepu internetowego firmy oraz wejdźcie na oficjalną stronę (zobaczcie też fajne perfumy) po więcej informacji nt. inspirującej serii kosmetyków do twarzy Yochimu by Jacques Battini. Bardzo POLECAM. 

www.sklep.jacquesbattini.pl www.jacquesbattini.pl



Yochimu by Jacques Battini Eye Roll-on (recenzja)

Firma Jacques Battini zrobiła nam świetną niespodziankę wydając serię kosmetyków inspirowanych Azją, zawierających dwa kluczowe, naturalne składniki, tj. ekstrakt z wąkroty azjatyckiej i hydranov. Tym razem pod lupę wzięłam lotion do skóry wokół oczu. Zapraszam do przeczytania recenzji.

Błędy w pielęgnacji skóry wokół oczu

W codziennej pielęgnacji często popełniamy błędy; zapominamy bowiem o delikatnej skórze wokół oczu smarując ją tym samym kremem co twarz. W rezultacie te wymagające miejsca stają sie przesuszone, podrażnione, oczy mają tendencję do łzawienia (szczególnie u osób dojrzałych, kiedy naturalna bariera ochronna zostaje załamana) i nie tłumaczmy się, że to na skutek zimnego wiatru lub kurzu w domu. Nie zapominajmy, że produkty pod oczy nadają się również na powieki, tam skóra jest równie cienka i delikatna.

yochimu jacques battini opinie

Jacques Battini łamie stereotypy

Żyjąc w biegu szukamy prostych rozwiązań kosmetycznych. Omawiany kosmetyk Yochimu by Jacques Battini przeznaczony jest do pielęgnacji skóry wokół oczu. 90% firm na świecie podaje na etykietkach informację, że dany preparat jest tylko pod oczy; kultywuje to stereotyp błędnego myślenia o pielęgnacji. Kilka lat pracowałam w drogerii, znaczna część klientek miała opory przed nakładaniem kosmetyku na powieki twierdząc, że nie lubi efektu „tłustych powiek”, poza tym te specyfiki tak naprawdę nie działają. Jacques Battini przeciwstawia się tym przesądom oferując nam łatwe i skuteczne rozwiązanie.

Aktywne składniki

Wymieniłam już dwa aktywne a zarazem najważniejsze ingredienty wchodzące w skład lotionu Yochimu: ekstrakt z wąkroty azjatyckiej (zawarty w nim m.in. azjatykozyd pobudza syntezę kolagenu i elastyny, działając przeciwzmarszczkowo i nawilżająco) i hydranov (naturalny surowiec otrzymywany z czerwonej algi, będący aktywatorem epidermalnego kwasu hialuronowego). Dodatkowo efektywne działanie wspomaga ekstrakt z bławatka, który likwiduje opuchnięcia i cienie pod oczami. Gliceryna nawilża tworząc lekko wyczuwalną okluzję (film) na powierzchni skóry, zaś olej arganowy i z awokado wraz z masłem shea działają odżywczo i regenerująco. Nieszpułka zwyczajna i sól morska odświeżają zmęczoną skórę.

Działanie

Recenzowany kosmetyk występuje w formie bezbarwnego lotionu, o subtelnym zapachu olejku arganowego. Cieszę się, że nie wzbogacono go w mocną kompozycję zapachową, która mogłaby wywołać alergię. Aplikator w formie trzech metalowych kuleczek dozuje odpowiednią ilość produktu, masując, chłodząc skórę. Nie potrzeba dodatkowo wklepywać go palcami.

Łatwo jednak przesadzić z dawką kosmetyku, gdyż relaksujące uczucie jakie towarzyszy chociażby wieczornemu rytuałowi jest bezcenne. Lotion bardzo dobrze się rozprowadza, chwilowo przywołuje formułę silikonowej bazy pod podkład. Solidnie nawilża, wykazuje natychmiastowe działanie ochronne i regenerujące, niweluje suche skórki, nie powoduje podrażnień ani łzawienia oczu.

Codzienność jest naszym sprzymierzeńcem. Poprzez codzienny masaż z użyciem lotionu Yochimu skóra staje się napięta i elastyczna. Opakowanie wygodne w użytkowaniu, minimalistyczne. Zalecam przechowywać produkt na stojąco, nakrętką do dołu, bez obaw, nie wyleje się.

Serdecznie polecam lotion do skóry wokół oczu Yochimu by Jacques Battini, by poznać jego znaczącą rolę jaką jest utrzymanie odpowiedniego poziomu nawilżenia skóry, wygładzenia jej powierzchni, spowolnienie starzenia, zniwelowanie objawów zmęczenia czyli cieni i obrzęków. Jeśli Wasza skóra jest wyjątkowo wrażliwa, podatna na alergię, cenicie tak jak ja zalety kwasu hialuronowego i olejku arganowego, zakup niniejszego kosmetyku jest odpowiednim rozwiązaniem.

Firma Jacques Battini weszła na wysoką półkę, bez lęku wysokości. Kosmetyki są użyteczne i „proste w obsłudze”, przemyślane i dopasowane do potrzeb kobiet z wielkiego miasta. Nie sugerują dolnej i górnej granicy wiekowej. Pielęgnacja nie musi kosztować majątku, istotne by rezultaty były dalekosiężne i widoczne gołym okiem, aby stanowiły chociaż część naszego dobrego samopoczucia. Bardzo polecam, bo co polskie naprawdę jest dobre i skuteczne! Zajrzyjcie na stronę www.jacquesbattini.pl po więcej informacji na temat zaprezentowanych kosmetyków Yochimu by Jacques Battini. Gdzie kupić kosmetyki Yochimu? Dostępne są w oficjalnym sklepie internetowym: www.sklep.jacquesbattini.pl

Artistry Tonik Hydra – V (recenzja)

Istnieją takie produkty kosmetyczne, które urzekają już od samego patrzenia na nie. Tak było z tonikiem do twarzy ARTISTRY HYDRA-V. Przepiękna szata graficzna i natychmiastowe działanie – nie potrzeba nic więcej. Zasadniczo tonik ma kończyć demakijaż twarzy, ale jeśli posiada do tego właściwości nawilżające i regenerujące to jest to mistrzostwo świata. Zapraszam do zapoznania się z drogocennymi właściwościami toniku HYDRA-V.

Czy tonik jest potrzebny?

Warto zadać to pytanie. Dobrze dobrany tonik pełni wiele zadań; usuwa pozostałości po makijażu, odżywia, koi podrażnienia (które mogą być przyczyną powstawania wyprysków i niedoskonałości), regeneruje naskórek, oczyszcza pory skóry, usuwając bakterie i wchłaniając nadmiar tłuszczu. Dzięki niemu przywracamy skórze odpowiedni poziom pH i nie musimy się obawiać, że będzie ściągnięta i nadwrażliwa. Co więcej, ułatwia wchłanianie kosmetyków używanych w kolejnych etapach pielęgnacji, potęgując ich działanie.

Często pojawiają się pytania czym tonik różni się od wody micelarnej skoro wyglądają tak samo? Woda micelarna otwiera pory skóry, oczyszcza, stopniowo zamyka je. Tonik jak napisałam wyżej usuwa pozostałości brudu ze skóry, tonizuje, przygotowuje ją na przyjęcie następnych kosmetyków. np. serum lub kremu.

Co mówi producent toniku HYDRA-V?

„Odpowiedni dla wszystkich typów skóry (w tym skóry wrażliwej), bezalkoholowy tonik odświeżający ARTISTRY HYDRA-V usuwa ostatnie ślady zanieczyszczeń i pozostałości makijażu, jednocześnie pielęgnując skórę i przygotowując ją na przyjęcie preparatów o działaniu nawilżającym z kolekcji ARTISTRY HYDRA-V„. 

Opakowanie i zapach

Dotychczas nie miałam toniku do twarzy w tak okazałym opakowaniu. Te, które stosowałam były w małych niepozornych, niezachęcających butelkach. Niebieski kolor serii HYDRA-V symbolizuje wodę, nawilżenie, błogość dla skóry. Plastikowe opakowanie niniejszego toniku zawiera 200ml płynu. Korek stylizowany na metalowy. Całość prezentuje się naprawdę bardzo ładnie i wyjątkowo pomijając fakt, że każdy najmniejszy pyłek czy odcisk palca jest zaraz widoczny. Butelka wygląda na szklaną. Zapach opisywanego toniku jest świeży, zdecydowany. Po nałożeniu na twarz znika bezpowrotnie.

Kluczowy składnik

Woda  z fiordów norweskich (krystalicznie czysta woda lodowcowa głęboko nawilża skórę i odświeża, przefiltrowana przez specjalny pasek kwarcowy uważana jest za najczystszą wodę w Norwegii, zwiększona skuteczność dzięki składnikom przyciągającym wodę, np. hialuronianowi sodu czy glicerynie). Wodę z fiordów norweskich zamknięto w unikatowym Liposomie ARTISTRY HYDRA-V szybko i skutecznie nawilża skórę. Omawiany składnik znajduje się w każdym kosmetyku ARTISTRY z serii HYDRA-V.

Pozostałe składniki to m.in: ceramidy, gliceryna oraz chrząstnica kędzierzawa (zawiera prowitaminę A, sole mineralne) działa również nawilżająco i wygładzająco.

Jak stosować tonik HYDRA-V?

Producent proponuje zwilżać tonikiem bawełniany płatek kosmetyczny lub nakładać go palcami omijając okolice oczu. Nie jestem temu przeciwna. Myślę, że wydajniejszą metodą będzie aplikacja toniku w sposób jaki dozujemy wodę termalną, ta metoda sprawdzi się również jeśli będziemy chcieli odświeżyć twarz w ciągu dnia bez naruszania makijażu. Tak naprawdę wszystko zależy od naszych preferencji i sytuacji, w której przychodzi nam pielęgnować twarz (np. podróż). Często stosowałam moją metodę w ciągu dnia, rozpylałam na twarz lekką mgiełkę, makijaż nie został naruszony, twarz nabierała przyjemnego, jaśniejszego wyrazu (subtelny niewidoczny „deszcz” przywrócił komfort skórze nękanej przez silny powiew klimatyzacji).

Rezultaty

Używając luksusowego toniku ARTISTRY HYDRA-V czułam, że dobrze zainwestowałam w pielęgnację twarzy. Z każdym kolejnym dniem stosowania przyczynił się do opóźnienia procesu starzenia się skóry, proces rozwoju zmarszczek został spowolniony. Moja skóra odwdzięczyła się promiennością i jędrnością; w dzień tonik zabezpieczył ją przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych takich jak, np. dym z papierosów zaś w nocy funkcje obronne zostały przywrócone.

Cera po tonizacji za każdym razem była bardzo czysta, odżywiona, odświeżona, zrelaksowana, wyglądała na wypoczętą. Tonik HYDRA-V pomógł nawilżyć skórę, zapewnić jej zdrowy, jednolity koloryt. Szybko się wchłaniał, nie tworzył lepkiej powłoki, żaden z kremów nie wałkował się ani wolno się nie wchłaniał. Informacja, że był przetestowany alergologicznie i dermatologicznie a przede wszystkim delikatna formuła utwierdziła mnie w przekonaniu, że jest łagodny dla mojej skóry, korzystnie wpływając na jej kondycję. Przy cerze problematycznej jakim jest atopowe zapalenie skóry sprawdził się znakomicie. W ciągu dnia doskonale odświeżał, koił podrażnienia i spowodował, że skóra mniej swędziała i nie piekła.

IS_artistry hydra v tonik

Używanie odświeżającego toniku ARTISTRY HYDRA-V było dla mnie wielką przyjemnością, poranno – wieczornym wyjątkowym rytuałem dla skóry, bez którego nie mogłam się obyć. Z pewnością sięgnę po ten kosmetyk ponownie z uwagi na jego natychmiastowe i długofalowe działanie. To najbardziej uniwersalny kosmetyk jaki mogłam podarować mojej skórze. Polecam tym osobom, które oprócz podstawowych zadań toniku cenią w tego typu kosmetykach funkcje dodatkowe jak odżywienie, regeneracja, ujędrnienie skóry. Rekomenduję również tym, którzy szukają estetycznie wyglądających kosmetyków. Musicie jednak wiedzieć, że siła z jaką działa przyćmi nawet jego piękne opakowanie.

Podsumowanie:

- zapewnia głębokie nawilżenie już po pierwszym zastosowaniu

- działa silnie odświeżająco i odżywczo

- szybko się wchłania i przygotowuje skórę do dalszych zabiegów pielęgnacyjnych

- rozpylony na twarz niczym mgiełka przywraca komfort skórze

- lekka formuła, natychmiastowe działanie idą w parze z estetycznym opakowaniem tworząc produkt prawdziwie ekskluzywny

- nie zawiera alkoholu, odpowiedni dla każdego rodzaju skóry, również wrażliwej

- jego cena jest wyznacznikiem solidnej skuteczności

- tonik dostępny jest na stronie www.artistry.pl oraz u dystrybutorów

Żel pod prysznic Kneipp Egzotyczna pokusa (recenzja)

W swojej kolekcji perfum posiadam wytworne, specyficzne perfumy Rochas zatytułowane Madame Rochas. Kiedy po raz pierwszy użyłam żelu pod prysznic Kneipp Egzotyczna pokusa ylang – ylang poczułam zbliżony elegancki zapach. U każdego z nas aromat kosmetyku czy pachnidła zachowuje się inaczej, ja znalazłam świetny duet na jesienno – zimowe wieczory. Uwielbiam takie połączenia. Z racji tego, że wpis jest poświęcony produktowi Kneipp poprzestanę na krótkiej wzmiance o perfumach Rochas.

Opisywany żel pod prysznic pachnie na mnie pudrową świeżością, coś pomiędzy kwiatem pomarańczy a miodem i dojrzałym rozdrobnionym bananem. Czasem jest intensywnie słodki, uderzający do głowy, lekko korzenny. Całkowicie kobiecy. Ciekawe jak pachnie na Was?

Prawda jest taka, że po kosmetyki firmy Kneipp nie trzeba jeździć już do naszych niemieckich sąsiadów. W polskich drogeriach znajdziemy bogatą ofertę począwszy od kryształków do kąpieli, przez olejki do masażu, na najnowszych produktach czyli aromatycznych żelach pod prysznic skończywszy.

Opakowanie żelu Egzotyczna pokusa ylang ylang jak przystało na styl Kneipp jest bardzo minimalistyczne a przy tym funkcjonalne. Po prostu otwieram, dozuję i myję się. Bez zbędnych przygotowań. Wielbicielom estetyki, która nie zawsze będzie się kojarzyć z prostotą butelka może wydać się pretensjonalna, zwykła, ale zapewniam, że rezultat jaki otrzymujemy pozytywnie zaskoczy.

Dlaczego w żelu Egzotyczna pokusa zawarto olejek z ylang ylang? Samo określenie oznacza „kwiat kwiatów”. Jego aromat od dawien dawna znany jest z właściwości afrodyzjakalnych, antydepresyjnych, pomagających zwalczyć złość, irytację, zazdrość… W składzie również mamy wygładzające masło shea (wspominam o nim niżej) oraz nawilżającą, tworzącą okluzję glicerynę.

Egzotyczna pokusa od Kneipp raczy nas białą niczym mleko, aksamitną, kremową konsystencją wzbogaconą we wspomniany składnik ylang-ylang dzięki czemu wpływa na nas odprężająco, stymulująco na zmysły, doskonale odświeża, korzystnie działa na nasze samopoczucie. Jak łatwo się domyślić, żele pod prysznic o kremowej formule wykazują mniejsze właściwości pieniące, co może wywołać w myślach efekt niedomytej skóry. To zdecydowanie błędne myślenie. Aby cieszyć się dłużej dobrodziejstwem naturalnych składników, nie wahałam się używam niniejszego żelu jako płynu do kąpieli. Piana w kąpieli jest „zbita” i nawilżająca w dotyku. 

Jeśli weźmiemy pod uwagę jedynie funkcjonalność kosmetyku – jest wydajny. Gdy skupimy się przede wszystkim na zapachu, będziemy go pragnąć więcej i więcej. Bynajmniej ja na tym poległam. Żel zużyłam w zastraszająco szybkim tempie, tak bardzo podoba mi się jego zniewalający aromat, że postanowiłam zatrzymać pustą butelkę i trzymać ją w łazience (otwartą).

Żel Kneipp nie zawiera mydeł alkalicznych, jego pH jest neutralne dla skóry, szczyci się zawartością bogatego w składniki wygładzające i odżywcze masła shea. Skóra natychmiastowo staje się wygładzona, nawilżona, otulona subtelną ochronną powłoką a nie tłustym filmem.

Warto dodać, że pozbawiony jest barwników, substancji konserwujących, olejów parafinowych, silikonowych i mineralnych. Został przebadany dermatologicznie, koi moją skórę podrażnioną przez atopowe zapalenie a to dla mnie jest niezmiernie istotne.

Na blogu prezentuję Wam tylko te kosmetyki, które spełniają moje oczekiwania, są przyjazne dla mojej wymagającej przez alergię skóry, pięknie pachną, upiększają, poprawiają nastrój. Nie wszystkie muszą być szalenie drogie, ważne aby przynosiły mi benefity. Żel Egzotyczna pokusa z Kneipp zajmuje wysoką pozycję wśród dotychczas używanych.

Cena za efekt pielęgnacyjny i przyjemność ze stosowania nie jest wysoka, około 13zł. Gorąco Wam polecam. Charakteryzuje się naprawdę świetną jakością i skutecznością, nie byłabym zdziwiona gdyby przyszło mi zapłacić za niego nieco więcej. www.kneipp.pl 

kneipp logoPodsumowanie:

- żel Kneipp Egzotyczna pokusa ylang ylang pielęgnuje w naturalny sposób dzięki roślinnym składnikom

- nie zawiera barwników, substancji konserwujących, olejów parafinowych, mineralnych, silikonowych

- dokładnie oczyszcza skórę nadając jej sugestywny zapach kojarzony z ekskluzywnymi perfumami

- przyjemnie nawilża i odświeża ciało

- nie zawiera mydeł alkalicznych

- produkt nie jest testowany na zwierzętach

Kobiecy niezbędnik makijażowy (propozycje z perfumerii Douglas)

Ostatnio przeglądałam oficjalną stronę znanej perfumerii Douglas oraz strony luksusowych marek, które ma w ofercie. Moją uwagę przyciągnęły piękne opakowania kosmetyków i ich kluczowe właściwości. Wzorując się na fajnym motywacyjnym filmie zatytułowanym Sekret, „wycięłam” dla Was najładniejsze i ciekawe propozycje makijażowe, które tworzą swoisty kobiecy kolorowy niezbędnik. Niech będą dla Was inspiracją a może nawet staną się (tak jak u mnie) częścią listy życzeń. Obietnice producentów są zachęcające. Zapraszam do czytania.

PODKŁAD

Bez tego produktu wiele kobiet nie wyobraża sobie idealnego makijażu. 97% moich klientek w byłej pracy w drogerii oraz obecnie, podczas wykonywania makijaży, preferuje podkłady o silnej mocy krycia i matujące, tworzące efekt „płótna”, choć nie wątpię, że takie produkty przyczyniają się do uzyskania efektu symetrycznej twarzy. Ja należę do tych 3%, matujące podkłady „ściągają” jakby w dół moją twarz dodatkowo wysuszając ją, policzki pieką i czuję dyskomfort.

Kocham podkłady rozświetlająco – nawilżające, w dodatku takie, za sprawą których efekt możemy stopniowo budować. One nie tworzą maski i sprawiają, że skóra jest świetlista i taka „żywa”, zmarszczki optycznie zniwelowane. Są ratunkiem dla niewyspanej skóry, w duecie z dobrym serum – bazą w mig odganiają zmęczenie i szary koloryt. Na szczęście na rynku jest tak wiele rodzajów podkładów, że każda z nas znajdzie odpowiedni dla siebie. Oto kilka propozycji, na które warto zwrócić uwagę.

1) Tom Ford Traceless Perfecting Foundation zawiera SPF 15, jest przeciwzmarszczkowy, odżywczy, daje naturalne wykończenie

2) Dior Diorskin Nude naturalne wykończenie, lekko kryjący, matujący

3) Revlon Colorstay są dwa rodzaje: do cery normalnej i suchej oraz mieszanej i tłustej, daje pełne krycie, matuje, filtr SPF 25, beztłuszczowy, nie zatyka porów

TUSZ DO RZĘS

Osobiście preferuję klasyczne szczoteczki, z włosia, z niezbyt gęsto rozstawionymi włoskami i z niezbyt długimi włoskami. Przede wszystkim zależy mi na wydłużeniu rzęs i uniesieniu ku górze. Lubię efekt tzw. sztucznych rzęs, kiedy to sięgają mi aż po brwi. Bez dobrego nie wyobrażam sobie dobrego makijażu oka. Naturalnie wyglądające rzęsy nie sprawdzają się u mnie. Stosuję czarną kredkę, dzięki czemu optycznie zagęszczam rzęsy.

Okazuje się, że na rynku najwięcej mamy tuszy pogrubiających. Nie kupuję maskar wodoodpornych, póki co oczy nie łzawią mi i nie mam tendencji do pocierania ich. Czasem daję się namówić na „odlotową”, nietypową szczoteczkę, ale często takie eksperymenty kończą się fiaskiem, ponadto nie mam rankiem zbyt wiele czasu na wydłużanie czasu poświęconego na makijaż. Poniżej trzy propozycje produktów, które zwróciły moją szczególną uwagę za sprawą designu opakowania czy nazwy oraz właściwości, nie sugerowałam się rodzajem szczoteczki.

1) Douglas Devil Eyes dodaje objętości, podkręca, nie tworzy grudek, imponująco wydłuża, dociera również do najkrótszych rzęs

2) Giorgio Armani Black Ecstasy ultra czerń dzięki polimerowi pogłębiającemu kolor, podkręcenie, objętość, cylindryczna szczoteczka, ale lekka konsystencja

3) Lancome Hypnose pogrubiający, z każdą kolejną warstwą rzęsy są coraz wyrazistsze, grubsze do sześciu razy, grzebyki pozwalają rozczepić rzęsy

SZMINKA

O nich, tak jak o perfumach, mogłabym opowiadać bez końca. Najbardziej lubię te kremowe, kryjące, w naturalnych kolorach. z lekkim połyskiem, tj. zbliżonych do odcienia moich ust. Dobrze mi w pudrowych różach, „nudziakach”, różach – beżach. Świetnie pasują do czarnej kredki i praktycznie do każdej barwy cieni do powiek. Choć matowe wciąż są bardzo modne i charakteryzują się zwiększoną trwałością, ja jednak decyduję się na klasykę, nie podkreślają bowiem suchych skórek, które często są moim utrapieniem. Czerwienie, fuksje, fiolety to inna, ale piękna bajka, gdyż przy moich wydatnych ustach wyglądają pretensjonalnie…. Przedstawiam trzy ciekawe a przy tym ekskluzywne propozycje do ust.

1) Sensai Rouge Vibrant Cream kremowa, bardzo dobrze kryjąca tekstura, mocno nawilżająca, odżywcza; słowem klasyczna, nie wymaga nakładania konturówki, sprawnie się rozprowadza

2) Collistar jesień / zima 2015 nude Vibrazioni di Colore z witaminą E, daje zmysłowy i błyszczący efekt, zachowuje młodość ust i optycznie je powiększa

3) Estee Lauder Pure Color Envy Matte dla odważnych kobiet, chcących wyróżniać się z tłumu; lekka formuła, nasycone kolory, total mat za jednym pociągnięciem, wymaga uprzednio nałożonej konturówki

PUDER BRONZER

Jak dla mnie najchętniej taki, który ma w sobie albo perłowy blask albo drobinki brokatu. Nigdy mat, choć podobnie jak szminki, jest szalenie modny. Często pudry kompaktowe występują w ciemnych odcieniach i świetnie sprawdzają się jako bronzery. Bronzer genialnie modeluje, uwydatnia najlepsze miejsca na twarzy, co tu dużo mówić… wielofunkcyjny. Czasem zastępuje mi cień do powiek i róż i już….

1) Sensai Silky Bronze puder kompaktowy, przeciwstarzeniowy, zawiera filtr SPF 15, średnio kryje, rozprasza światło, odporny na działanie wody, do stosowania na również na mokro w celu uzyskania świeżego matu

2) Giorgio Armani Bronzer Sun Fabric lekko kryjący, również do skóry tłustej, nie zawiera filtru, przypomina grę światła na tafli wody, daje naturalny efekt opalenizny i perłowego blasku

3) Shiseido Bronzer nadaje gładkość cerze, dodaje blasku, nawet przy kilku warstwach nie tworzy efektu maski, nie tworzy tłustego filmu

CIENIE DO POWIEK

Niestety często tak jest, że producenci w paletkach cieni dają jeden ciekawy odcień a nie mamy co zrobić z pozostałymi jasnymi. Niewykorzystane zalegają potem w naszych szufladach, ostatecznie te perłowe możemy wykorzystać jako hmm… rozświetlacz? Celowo też nie napisałam o kredce do oczu, często kreski robię ciemnym cieniem stopniując natężenie koloru.

Mam zielone oczy, najbardziej lubię ciemno zielone, czarne, ciemno fioletowe, ciemno brązowe cienie, perłowe, brokatowe. Ocieplają twarz, rozświetlają moje oczy, podkreślają tęczówkę, nadając głębi spojrzeniu. Podobno do zielonych oczu pasują wszelkie odcienie szarości. Takie barwy znajdują się na mojej liście ulubieńców, ale niestety na końcowej pozycji, gdyż podobnie jak kolory niebieskie, ochładzają moją i tak dosyć jasną karnację. Niemniej jednak eksperymentuję i przemycam do makijażu oczu turkusy, róże, czerwienie i kompletnie nie pasujące solo pomarańcze. Zobaczcie jak cudowne a zarazem klasyczne kolory prezentują luksusowe marki.

cienie do powiek douglas

1)  Tom Ford Eye Color Quad wykwintne odcienie dla naturalnego makijażu oka, wysoka trwałość, o różnych wykończeniach: półprzezroczyste, satynowe, opalizujące, matowe

2) Clarins Ombre Minerale satynowe i opalizujące, dodają głębi i wyrazistości, łatwe do mieszania i cieniowania, do nakładania na sucho i mokro

3) Guerlain Ombre Eclat bardzo trwałe, nie wymagają bazy, klasyczne barwy, pasują do każdego koloru oczu, dodają blasku spojrzeniu

Serum do twarzy Yochimu by Jacques Battini (recenzja)

DEBIUT FIRMY JACQUES BATTINI W KOSMETYCE

Przed aplikacją kremu na dzień i na noc zawsze stosuję serum do twarzy o właściwościach nawilżających, rozświetlających, przeciwzmarszczkowych lub odświeżających. Najbardziej zawsze zależy mi na tym, by moja skóra wyglądała na wypoczętą, była wygładzona, miękka w dotyku przez co wyraz twarzy od razu będzie łagodniejszy. Kiedyś nie wierzyłam w cudowną moc takich specyfików jak serum (zabierało mi czas), ale jak się przekonacie inwestowanie w codzienną pielęgnację daje wymarzone rezultaty.

FORMUŁA AZJATYCKA BEZ TAJEMNIC

Polska firma Jacques Battini proponując serum do twarzy na szyję i dekolt Yochimu Hyaluronic activator obiecuje intensywną regenerację i przeciwstarzeniowe działanie. Serum oparto na skutecznej azjatyckiej formule, opierającej się na dwóch naturalnych a zarazem kluczowych składnikach, tj. ekstrakt z wąkroty azjatyckiej i hydranov; formule dającej błyskawiczne efekty począwszy od solidnego nawilżenia skóry, przez odświeżenie, a na regeneracji skończywszy. Dedykowane szczególnie skórze normalnej, mieszanej, suchej, zmęczonej, zniszczonej. Na opakowaniu nie podano granicy wiekowej.

Ekstrakt z wąkroty azjatyckiej (Centella Asiatica) – zawarty w nim m.in. azjatykozyd pobudza syntezę kolagenu i elastyny, działając przeciwzmarszczkowo i nawilżająco.

Hydranov – naturalny surowiec otrzymywany z czerwonej algi, będący aktywatorem epidermalnego kwasu hialuronowego. Testy In-vivo udowodniły szybsze i skuteczniejsze działanie Hydranov w sferze nawilżenia skóry w porównaniu do samego kwasu hialuronowego. Nawilżenie skóry po dwóch tygodniach stosowania jest wówczas trzykrotnie bardziej efektywne.

SKŁADNIKI DODATKOWE

Serum do twarzy Yochimu by Jacques Battini oprócz formuły azjatyckiej zawiera uelastyczniający skórę kolagen morski, organiczny olej arganowy, olej z awokado, nawilżającą glicerynę, nieszpułkę zwyczajną (antyoksydant) i sól morską (przeciwdziałającą wyraźnemu zmęczeniu na twarzy).

SZYBKI EFEKT DLA ZABIEGANYCH

Konsystencja jest naprawdę lekka, nie roluje się, bo wchłania się bardzo szybko, czuję jak skóra absorbuje dobroczynne składniki i gotowa jest na przyjęcie kremu z tej samej kolekcji. W dotyku, podczas rozprowadzania ma postać jakby silikonowej bazy pod podkład, co potęguje przyjemność ze stosowania. Jest tak delikatne, odświeżające i przywracające naturalny, świetlisty wygląd, że czasem kuszę się i używam niniejszego produktu już na krem, pod podkład. Nie daje efektu ściągnięcia, gdyż zapobiega ucieczce wody z naskórka, wyraźnie wygładza pory skóry, napina, ujędrnia dzięki czemu czuję i widzę, że twarz jest odmłodzona, nawilżona, odświeżona i nie zmęczona mimo porannego wstawania. Co ciekawe, efekt rzeczywiście nastąpił niesamowicie szybko. Nie pasuje powiedzieć, że wiara czyni cuda, tym razem zadziałały składniki a głównym „sprawcą” całego zachwytu był hydranov.

CIEKAWY ZAPACH

Nie byłabym sobą gdybym nie powiedziała Wam o zapachu. Często klientki narzekają, że każde serum z dowolnej drogerii pachnie sztucznie albo jest bez zapachu. Yochimu pachnie. Przyjemnie. Na pewno nie całkowicie słodko czy gorzko. To zapach kremowej świeżości kojarzonej z solą morską na przemian z aromatem olejku arganowego i goryczką niedojrzałych owoców. Trudno jest Wam wyobrazić sobie ten aromat? Zachęcam do przetestowania serum Yochimu.

UWAGA NA AZS

Tak jak w przypadku kremu zawierającego, np. kwas hialuronowy, który przecież z reguły nie wywołuje uczuleń, mimo wszystko ryzykowne dla mnie jest nakładanie produktów na podrażnioną, podrapaną, swędzącą  skórę twarzy, wywołaną AZS. Myślę, że nawet w przypadku kremów za tysiąc złotych mogłoby to spowodować „zaognienie” ran, pieczenie, wrażenie „palenia skóry”. Z opisów klientek i na podstawie moich odczuć wnioskuję, że AZS nie lubi wody, goi się jak skóra jest sucha, ewentualnie natłuszczona, zatem powinno się najpierw zaleczyć a dopiero potem stosować preparaty przeciwzmarszczkowe itp. Jest to skóra wysoce problematyczna, nie da się całkowicie tego wyleczyć a jedynie „uśpić”. Szerzej o AZS i radzeniu sobie z tym problemem może przy innej okazji.

BEZPIECZNY DLA…

Z opinii testujących osób, serum Yochimu dobrze komunikuje się z cerą naczynkową czy tłustą (nie jest komedogenne, nie zapycha porów). Nie ma działania natłuszczającego, bo przecież nie o to w nim chodzi.

MINIMALIZM

Serum Yochimu by Jacques Battini oceniam bardzo dobrze, jestem zadowolona i już teraz serdecznie Wam rekomenduję. Jest to udany debiut na polskim rynku. Jak dotąd nie widziałam w sklepach żadnego innego rodzimego preparatu pod krem, który zawierałby tak ciekawy skład. Istotny jest dla mnie także komfort użytkowania, aplikator w formie pompki daje mi w pewnym sensie spokój, że jednak aplikacja będzie bardziej higieniczna. Samo opakowanie wizualnie prezentuje prosty, minimalistyczny styl. Po prostu otwieram i stosuję. W przyszłej wersji chętnie ujrzałabym je w nieco odświeżonej, bardziej luksusowej, takiej jak dzienny i nocny krem Yochimu.

Spis składników aktywnych jest łatwy do zapamiętania a tempo w jakim zmienia się skóra na lepsze – zachwycający. Jeśli są wśród Was osoby, które cenią polskie kosmetyki, nie chcą na nie wydawać fortuny, ale oczekują szybkich fajnych rezultatów to niniejsze serum do twarzy, szyi i dekoltu będzie strzałem w dziesiątkę. Podążajcie zatem według kodu Yochimu, azjatyckiego kodu rozumienia młodości.

GDZIE KUPIĆ SERUM YOCHIMU BY JACQUES BATTINI?

Polecam zajrzeć do oficjalnego sklepu internetowego firmy Jacques Battini:


http://sklep.jacquesbattini.pl/kosmetyki-yochimu.html

yochimu by jacques battini serum do twarzy recenzja gdzie kupić