Zalety i wady mydła w kostce

Źródło foto: zapytaj.onet.pl

Historia mydła sięga blisko 2800 lat p.n.e.. Najpierw wykonywano je z tłuszczów zwierzęcych gotowanych z popiołem drzewnym i używano w celach medycznych, później dodawano tłuszcze roślinne. Rzymianie byli obsesyjnie zakochani w kąpielach, wyrabiali mydło z moczu, dodając wonne olejki. Na południu Europy jako surowca do wyrobu mydła używano oliwy z oliwek, tranu i łoju (przetopionego tłuszczu wołowego). Mydła te najbardziej nadawały się jednak do prania niż do kąpieli, ale był to produkt luksusowy.

Źródło foto: kobieta.onet.pl

Z dzieciństwa pamiętam tylko mydła toaletowe w kostce. Szare – opakowane w szary papier, w dodatku nie pieniące się, pachnące odświeżaczem do powietrza; dziecięce, które nie były w stanie zmyć brudu ze stópek i rączek po powrocie z piaskownicy. Na tamte czasy były wyborowe, o dyplomatycznym zapachu epoki – lawendowym lub rumiankowym. Na początku lat 80tych w Pewexie pewnie sprzedawano już mydła w płynie, w moim domu było zawsze mydło w kostce, aż do 1993 roku. Ten minimalizm wynikał z niedostatku, dziś staje się wzorem do uniknięcia nadmiaru i marnotrawstwa.

„Miłość jest jak mydło, ubywa jej przy używaniu” – Jerzy Andrzejewski.

Powracając do przeszłości na jeden tydzień (w ramach eksperymentu) i rezygnując z mydła w płynie, wśród znajomych uszłam za dziwaka. Postęp, technologia – te dwa czynniki niewątpliwie ułatwiają życie i podwyższają jakość, ale chciałam sprawdzić jak długo wytrzymam bez „luksusu” (od razu powiem, że wytrzymałam tydzień), poza tym wtedy zmagałam się z powtórnym atakiem atopowego zapalenia skóry i rozkładałam ręce z bezradności. Po raz pierwszy wybrałam mydło zrobione z naturalnych składników (przykładowy skład: woda, soda, oliwa z oliwek) oraz dla porównania, tradycyjne, z drogerii, które kupowałam wcześniej.

onet perfumy

Co do alergii żadne nie spełniło oczekiwań, bo po prostu częste moczenie skóry i traktowania go dodatkowymi alergenami nie sprzyja leczeniu chyba, że naturalnych mydeł powinnam była używać dłużej.

Pomijając ten fakt, podczas kąpieli traciłam zbyt dużo czasu na porządne namydlanie się, każde mydło słabo się pieniło, wypadało mi z rąk, stawało się miękkie i zmieniało kształt, ładnie wyglądało do pierwszego użycia. Rzeczywiście skóra była bardzo czysta i odświeżona (daje wrażenie skuteczniejszego „zabicia” bakterii niż w przypadku płynów), ale po wytarciu ręcznikiem sucha i szorstka (i nie był to wpływ kampanii reklamowych, przekonujących, że żele są najlepsze). Każdego dnia musiałam używać dużo regeneracyjnego balsamu do ciała, tęskniłam za mydłem w płynie – za wygodą.

Zawsze mam w domu kilka kostek mydła z drogerii, przechowuję je w suchym miejscu. Do szuflad z bielizną wkładam po dwa mydełka, w całej garderobie ładnie i długo pachnie, do kąpieli stóp dorzucam starty kawałek, aby zmiękczyć wodę i dodać mlecznego koloru, kiedy zrobi mi się dziura w rajstopach – pocieram oczko zwilżoną kostką – pomysłów na wykorzystanie jak widać jest wiele.

Janka z bloga Wypróbowane skomentowała: Kiedyś używałam mydła w kostce, od dłuższego jednak czasu przyzwyczajona jestem do mydła w płynie – szybko, wygodnie, higienicznie”. Dodaje: „Poza tym jest taki asortyment na rynku, że jest w czym wybierać”, zaś czytelniczka Edyta używa tylko mydła w płynie lub w piance. Natomiast odwiedzający moją stronę Bartosz twierdzi, że „mydła w kostce fajnie wyglądają w surowych, minimalistycznych łazienkach, ale jako kosmetyk są raczej przeżytkiem”. W kolejnej wiadomości dodaje „Czystość fizyczna ma znacznie większą wartość, gdy odzwierciedla nieskazitelne wnętrze człowieka”.

Mydło w kostce posiada sporo zalet; jest bardzo wydajne, zdecydowanie tańsze i ogólnodostępne, można kupić na wagę, w opakowaniu papierowym lub luzem, jest dyskretne, mniejsze i lżejsze dzięki czemu mamy mniej dźwigania na zakupach. Co więcej, nie psuje się szybko mimo, że mniej jest naszpikowane konserwantami, jest dobre jako delikatny środek piorący, łatwo się spłukuje i na chwilę przyjemnie odświeża.

Każdemu się nie dogodzi, kostka myjąca ma wady a główne to raczej słabe pienienie się, zapach nie utrzymuje się długo na skórze, często wysusza skórę, może powodować podrażnienia lub nasilać je, na pewno kąpiel zajmuje więcej czasu (zanim dokładnie się namydlimy). Jest idealnym siedliskiem dla bakterii, mydlany ogarek nie wygląda estetycznie w łazience, szybko zniekształca się pod wpływem dotyku i wody. Dwuletnie czy trzyletnie naturalne mydła nie wyglądają atrakcyjnie w łazience, przypominają pleśń, co nie zachęca mnie do sięgania po nie. Mydła w kostce pozostawiają osad na umywalce, pamiętać też trzeba, że naturalne musi wyschnąć przed następnym użyciem, inaczej będzie maziste.

Źródło foto: kobieta.onet.pl

Wnioski? Moim zdaniem mydła w kostce najlepiej sprawdzają się do rąk, wówczas unikniemy szorstkości, napięcia, zaczerwienień, pękania skóry ciała. Pamiętajmy jednak, aby po każdym myciu dłoni nakładać krem ochronny lub nawilżający. Wolicie mydło w płynie czy w kostce?

11 myśli nt. „Zalety i wady mydła w kostce

  1. ~Dżo FlamingBlog

    Należę do tych osób, które nie wymagają od kosmetyków silnego pienienia się (tym bardziej, że za tę cechę w specyfikach odpowiadają często silne detergenty albo sól). Jednak chyba nigdy nie przekonam się do mydła w kostce. Największa wada? Mocne napięcie i wysuszenie skóry. :)

    Odpowiedz

Odpowiedz na „~JankaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>